Najbardziej wpływowi okazali się Niemcy. W rankingu jest ich szesnastu. Na drugim miejscu uplasowała się Wielka Brytania z pięcioma eurodeputowanymi.

 

Kolejne miejsce zajmują Francja i Włochy, które mają po trzech "wpływowych" polityków na liście. 

 

Polska znalazła się na szóstym miejscu notowania. Choć Belgia i Holandia (ex aequo na piątej pozycji) mają w rankigu też po dwóch polityków, to wyprzedzają Polskę, ponieważ ich posłowie okazali sie bardziej "wpływowi" niż polscy. 

 

Na podium sceptycy rządów PiS

 

Pierwsze miejsce rankingu najbardziej wpływowych europosłów zajął przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz, który niejednokrotnie wydawał nieprzychylne opinie wobec polskiego rządu, szczególnie krytykując go za konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego.

 

Drugie miejsce przypadło przewodniczącej nacjonalistycznego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Jak opisuje "Politico" Francuzka stojąc na czele partii ma "zwiększony dostęp do informacji niż reszta jej członków", a jej "regularna obecność w Strasburgu drażni zwolenników EU w Parlamencie".

 

Ostatnie miejsce na podium zajął były belgijski premier Guy Verhofstadt, który w czasie debaty w PE z udziałem premier Beaty Szydło skrytykował sytuację polityczną w Polsce. Z kolei w artykule dla "Project Syndicate" napisał, że polski rząd "skutecznie wykluczył" Trybunał Konstytucyjny z orzekania o konstytucyjności przepisów.

 

Cała lista polityków tutaj.

 

Polacy przydatni w różnych sprawach

 

Poseł Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, wiceprzewodniczący PE Ryszard Czarnecki zajął 17. miejsce w rankingu. W artykule wprost stwierdzono, że "Jarosław Kaczyński sprawuje władzę zza tronu w nowym rządzie PiS. Niewiele osób wie jak do niego dotrzeć. Czarnecki jest tym, z którym należy się skontaktować, by przekazać wiadomość dla Kaczyńskiego".

 

Na 20. miejscu znalazł się należący do Europejskiej Partii Ludowej Jerzy Buzek. "Poprzedni przewodniczący Parlamentu, przewodzi teraz Konferencji Przewodniczących Komisji. Oznacza to, że jeśli chcesz znaleźć się w terminarzu Parlamentu, najpierw musisz pojawić się w jego terminarzu" - ocenił portal "Politico".

 

Politico.eu, polsatnews.pl