- Spotkanie ws. sytuacji wokół TK, organizowane przez trzy kluby opozycyjne: PO, Nowoczesna i PSL, zostało przełożone na wtorek na godz. 14 - poinformował w środę prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Decyzja o zmianie terminu związana była z ultimatum Komisji Europejskiej, która dała Polsce czas do poniedziałku na podjęcie działań zmierzających do usunięcia zastrzeżeń dotyczących Trybunału Konstytucyjnego. Jednocześnie wskazała, że jeśli do tego dnia to się nie stanie, przyjęta zostanie opinia dotycząca praworządności w naszym kraju.

 

- Decyzja Komisji Europejskiej jest niepoważna i bezprawna - komentował Jurek. Jego zdaniem chodzi o "wypchnięcie tych, którzy się nie podporządkują Unii".

 

- Zdają sobie sprawę, że robią to parę dni po deklaracji Davida Camerona, który powiedział wyraźnie, że nie można stawiać pod ścianą państw UE (...). A oni mówią: można. Jeżeli oni podejmują takie działania, które przysporzą kilka punktów zwolennikom "Brexitu", to znaczy, że im nie zależy na zachowaniu Unii w takiej szerokiej formie jak dzisiaj, tylko chcą Unii ściślejszej, o większej władzy instytucji federalnych - ocenił eurodeputowany.

 

To USA są "bliższe Rosji Putina"

 

Marek Jurek odniósł się również do wypowiedzi Billa Clintona, który na wiecu wyborczym jego żony, Hillary ocenił, że Polska i Węgry, które "nie byłyby wolne" bez udziału USA, uznały, że "z demokracją jest za dużo kłopotu".

 

- Bill Clinton był prezydentem państwa, które od Polski jest znacznie bliższe Rosji Putina, bo w USA i w Rosji jest kara śmierci, którą UE uznaje za łamanie praw człowieka - stwierdził Jurek. Dodał, że Clinton "wtrąca się w nie swoje sprawy".

 

- Przez takie wypowiedzi amerykanie mają kłopoty. Polska jest jednym z bardziej atlantyckich krajów Europy. Jeżeli oni tak traktują swoich przyjaciół, to niech się nie dziwią, że mają ich tak mało - podsumował.

 

Polsat News