Do funkcjonariuszy zadzwonił świadek, który poinformował, że w kontenerze na śmieci są martwe zwierzęta. Sprawcę udało się zatrzymać już po kilkunastu minutach.

 

- Kontener znajdował się nieopodal mieszkania mężczyzny. Szczeniaki zostały przewiezione do wojewódzkiego lekarza weterynarii, który potwierdził, że zwierzęta nie zmarły śmiercią naturalną - podała Ulbrych.

 

Podczas przesłuchania, 67-latek przyznał się do zabicia szczeniąt. - Przyczyną miały być złe warunki materialne - wyjaśniła rzecznik.

 

Za przestępstwo grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.

 

polsatnews.pl