Największą gotowość do przyjmowania uchodźców deklarują mieszkańcy Chin, tuż za nimi są Niemcy i Brytyjczycy - wynika z opublikowanego w czwartek raportu Amnesty International. Na przeciwnym biegunie znaleźli się mieszkańcy Rosji, Indonezji i Tajlandii.


W sumie na zlecenie AI instytut Globescan przebadał 27 tys. respondentów w 27 krajach.


W ogólnym zestawieniu Polska znalazła się na czwartym miejscu od końca.


3 proc. Polaków przyjęłoby uchodźcę do swojego domu


Co 10. badana osoba twierdzi, że może przyjąć uchodźcę we własnym domu. W Chinach takiej odpowiedzi udzieliło aż 46 proc. badanych, a w Wielkiej Brytanii - 29 proc. Stawkę w tym rankingu zamyka Rosja, w której do domu uchodźcę zaprosiłby 1 proc. badanych; w Polsce taką chęć zgłosiło 3 proc. ankietowanych.


Z kolei 61 proc. badanych w Rosji oświadczyło, że w ogóle odmówiłoby uchodźcom wjazdu do kraju. W Polsce opinię tę podzieliło 29 proc. badanych, a średnia w przebadanych krajach wynosi 17 proc.


Dla porównania, w Hiszpanii przyjmowania uchodźców w kraju nie chce 3 proc. badanych; w Niemczech odmówiłoby wjazdu także 3 proc., a 2 proc. twierdzi, że nie ma zdania.


"Odpowiedzi rządów rozbieżne z poglądami obywateli"


26 proc. respondentów z Rosji uważa, że władze powinny robić więcej, aby pomóc uchodźcom. Na pierwszym miejscu w tym zestawieniu znalazły się Chiny, gdzie 86 proc. odpowiedzi było pozytywnych; spośród krajów europejskich najwyżej uplasowała się Hiszpania, w której ze stwierdzeniem tym zgodziło się w sumie 82 proc. badanych.


Amnesty International odnotowuje, że kraje takie, jak Grecja czy Jordania, które już przyjęły bardzo wielu uchodźców, uciekających przed wojną w Syrii, plasują się w pierwszej dziesiątce.


- Te dane mówią same za siebie. Ludzie są skłonni przyjmować uchodźców, lecz nieludzkie odpowiedzi rządów na kryzys uchodźczy są zupełnie rozbieżne z poglądami ich własnych obywateli - zaznaczył sekretarz generalny AI Salil Shetty.

 

PAP