- Czas pokaże, czy spalanie biomasy to decyzja dobra czy zła, ale przynajmniej jest jakaś polityka energetyczna, bo w poprzednich latach nie było żadnej - uważa.

 

Sejm w środę wieczorem zajmie się poselskim projektem ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych. Ustawa, która jest inicjatywą posłów PiS, wzbudza protesty części branży energetycznej specjalizującej się w inwestycjach w elektrownie wiatrowe.

 

Roszkowski, który jest ekspertem od energetyki i prezesem zarządu Instytutu Jagiellońskiego, wyjaśnia, że obecny rząd nie skierował do notyfikacji przez Komisję Europejską czwartego rozdziału ustawy odnawialnych źródła energii, określającego zasady pomocy publicznej dla producentów OZE. - Rząd jednocześnie przełożył wejście w życie ustawy o OZE na 1 lipca i powiedział, że będzie ją nowelizował. Nie wystartował jeszcze system aukcyjny, czyli system wsparcia dla OZE - powiedział.

 

Zainteresowanie Duńczyków

 

Wskazał, że ustawa oczekiwana jest przez całą branżę OZE, nie tylko w Polsce. Podczas ostatniej wizyty w naszym kraju premiera Danii Larsa L. Rasmussena i wspólnej konferencji prasowej z premier Beatą Szydło dziennikarze duńscy pytali głównie o tę ustawę, czy nie zablokuje inwestycji firm zagranicznych, w tym duńskich.

 

- Z kolei w projektowanej ustawie "wiatrakowej" jest zawarty mnożnik zakładający, że wiatrak produkujący prąd ma znajdować się w odległości od najbliższych budynków mieszkalnych nie mniejszej niż 10-krotność jego maksymalnej wysokości. Również nie można będzie stawiać zabudowań w pobliżu wiatraków. Wieża plus maksymalny zasięg skrzydła przy małych i średnich wiatrakach oznacza odległość 1,5 do 3 km. W Polsce takich lokalizacji dla wiatraków jest tylko ok. 5 proc. - dodał Roszkowski.

 

- W projekcie jest też zapis określający całą instalację wiatrakową jako budowlę. Obecnie budowlą jest tylko fundament i wieża, a reszta instalacji nie jest objęta podatkiem gruntowym (na ogół 2 proc.). Przez objęcie tym podatkiem całej instalacji, podatek wzrośnie kilkukrotnie. To dość dotkliwe - tłumaczył Marcin Roszkowski.

 

Jego zdaniem, te obostrzenia są "dość drakońskie" na tle rozwiązań przyjętych w innych krajach UE i jeśli wejdą w życie, rzeczywiście będą stanowiły poważne utrudnienia dla rozwoju biznesu wiatrakowego. Ocenił, że to nie przypadek, taka jest decyzja nowych władz.

 

"Wiatraki najtańszym odnawialnym źródłem energii"

 

- Ten rynek bardzo szybko się w Polsce w ostatnich latach rozwinął, bo było bardzo dużo dotacji. Ale jednocześnie było dużo niedoprecyzowanych w prawie kwestii - stwierdził.

 

Ekspert podkreślił, że elektrownie wiatrowe w polskich warunkach naturalnych są najtańszym odnawialnym źródłem energii. Z tym, że infrastrukturę wiatrakową produkuje się głównie poza Polską i najwięcej do powiedzenia na tym rynku w Polsce mają zagraniczne firmy. "Najbardziej stracą banki, które zaangażowały się w te inwestycje i duże koncerny, w tym koncerny państwowe. Oceniam, że na 6 do 10 lat zawieszony zostanie rozwój energii wiatrowej w Polsce - powiedział Roszkowski.

 

PAP