W wywiadzie udzielonym we wtorek agencji Reutera amerykański miliarder odmówił podania szczegółów swych planów wobec Korei Północnej, podkreślił jednak, że jest otwarty na rozmowy z przywódcą tego kraju. - Porozmawiałbym z nim, nie miałbym z tym żadnego problemu - powiedział. Zapytany, czy próbowałby przemówić Kimowi do rozsądku, odparł: Na pewno.

 

Przedstawicielstwo Korei Płn. przy ONZ nie skomentowało tej wypowiedzi.

 

Reuters zauważa, że zapowiedź Trumpa kontrastuje z polityką prezydenta Baracka Obamy, który utrzymywanie kontaktów z władzami północnokoreańskimi scedował na wysokich rangą przedstawicieli swej administracji.

 

"W sensie gospodarczym mamy nad Chinami ogromną władzę"

 

Trump zapowiedział również, że jako prezydent wywierałby presję na Chiny, jedynego znaczącego sojusznika Pjongjangu, by zaangażowały się w szukanie rozwiązania. "Wywarłbym dużą presję na Chiny, bo w sensie gospodarczym mamy nad tym krajem ogromną władzę. Chiny mogą rozwiązać problem Korei Płn. jednym spotkaniem lub jedną rozmową telefoniczną - oświadczył.

 

W rozmowie z Reutersem Trump poruszył też temat Rosji. O rosyjskim prezydencie Władimirze Putinie wypowiadał się mniej pochlebnie niż w przeszłości - zauważyła agencja. - To, że Putin mówił o mnie miłe rzeczy, nie znaczy, że pomoże mu to w negocjacjach. Nie pomoże ani trochę - powiedział Trump.

 

W wywiadzie dla Reutera Trump odniósł się też do premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona. Wbrew temu co powiedział kilka dni temu, wyraził opinię, że z szefem brytyjskiego rządu będą go łączyły "dobre relacje". Cameron powiedział, że poglądy Trumpa na muzułmanów "rodzą podziały oraz są głupie i błędne", a na początku maja zadeklarował, że nie zamierza go przepraszać, mimo że ten może zostać następnym prezydentem USA.

 

Trump proponował m.in. zakaz wjazdu dla wszystkich muzułmanów do USA, aby chronić Stany Zjednoczone przed "straszliwymi atakami ze strony ludzi, którzy wierzą w dżihad".

 

PAP