Robert Sz. został zatrzymany przez oficerów z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą śląskiej policji pod koniec kwietnia - donosi katowicka "Gazeta Wyborcza".

 

Nazwisko syna wiceministra pojawiło się w prowadzonym przez gliwicką Prokuraturę Okręgową śledztwie dotyczącym oszustw na szkodę działających w Polsce firm ubezpieczeniowych.

 

Promocja, której nie było

 

Według prokuratury, zatrzymani oferowali atrakcyjne, wieloletnie polisy na życie. Miesięczne składki wynosiły od 1 do 1,5 tys. zł. Po zawarciu umowy firmy ubezpieczeniowe wypłacały agentom prowizję w wysokości składek za pierwszy rok, czyli nawet 18 tys. zł. Pośrednicy mieli wmawiać klientom, że w ramach promocji przez pierwszy rok nie będą musieli płacić składek, jeśli przyprowadzą kolejnego klienta. Promocji jednak w rzeczywistości nie było.

 

Ustalono, że mężczyźni sami wpłacali za klientów pierwszą, a czasem nawet drugą składkę, aby otrzymać wysoką prowizję. Później zaprzestawali dalszych wpłat. W części przypadków klienci podpisywali umowę, aby agenci mogli dostać prowizję. Następnie sami otrzymywali z tego procent.

 

Łącznie podejrzanych jest 19 osób. Postawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

 

Polsat News, Gazeta Wyborcza