Uchwała autorstwa PiS, poparta przez radnych PO i niezrzeszonych, zakłada opracowanie "polityki tworzenia korzystnych warunków dla rozwoju ruchu pieszego w Szczecinie". W tym celu należy m.in. zrobić audyt miejsc szczególnie niebezpiecznych oraz trudno dostępnych i nieprzyjaznych dla pieszych.

 

Szczecin porusza się na piechotę

 

W uzasadnieniu uchwały powołującej rzecznika ds. mobilności pieszej zapisano, że Szczecin realizuje ideę zrównoważonego transportu.

 

W 2010 roku piesze podróże stanowiły ponad 19 proc. wszystkich podróży odbywanych na terenie miasta. Największy udział w takich podróżach miała "droga" do szkoły. Z tego powodu radni za istotne uznali podniesienie jakości chodzenia po mieście zwłaszcza dla najmłodszych.

 

- Prawie 2/3 szczecinian codziennie porusza się pieszo, łącznie z tymi, którzy podróżują transportem zbiorowym. Nie jest tak, że się wsiada do autobusu na parkingu podziemnym. Trzeba dojść na przystanek - dodał w rozmowie z polsatnews.pl Marek Duklanowski.

 

- Dla tych wszystkich osób nie ma dzisiaj żadnych specjalnych preferencji. W Szczecinie jest bez liku miejsc, gdzie np. pieszy musi czekać dwa cykle świateł, aby przejść przez dwie jezdnie ruchliwej ulicy w centrum, gdzie musi się przeciskać idąc gęsiego, bo chodnik ma np. tylko 1,5 metra szerokości. Natężenie pieszych jest duże, a chodniki pamiętają jeszcze poprzedniego właściciela (Niemcy - przyp. red.) - kontynuował.

 

Drogi powstają, nikt nie pamięta o pieszych

 

Duklanowski zauważył, że do tej pory przy inwestycjach drogowych w Szczecinie budowano zgodnie z przepisami, ale "priorytet nigdy nie był postawiony na ruch pieszych".

 

- Omawialiśmy projekt przebudowy jednej z ulic i wnioskowaliśmy w miejscu dużego przydeptu o położenie chodnika. Uwagę przyjęto, ale jej nie zrealizowano - wspominał radny PiS i zauważył, że teraz naniesienie zmian w projekcie będzie kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych. Rzecznik ds. mobilności pieszej ma takie kwestie nadzorować i doprowadzać do ich realizacji.

 

- Czasami wystarczy podejść do świateł i zmienic sterownik tak, żeby światło świeciło się 5 sekund dłużej. Bo samochody i tak nie jadą, a piesi mają czerwone - podsumował Duklanowski.

 

polsatnews.pl