KE dała Polsce czas do poniedziałku na podjęcie działań zmierzających do usunięcia zastrzeżeń dotyczących Trybunału Konstytucyjnego, wskazując, że jeśli do tego dnia to się nie stanie, to przyjęta zostanie opinia dotycząca praworządności w naszym kraju.

 

- Komisja Europejska powiedziała jasno, że chce się odnieść do tego, czy będzie opublikowany wyrok TK czy nie. W sprawie publikacji kompromisu nie ma. Tego nie miało dotyczyć spotkanie. Miało dotyczyć tego, by wśród zaproponowanych ustaw szukać rozwiązania na przyszłość - wyjaśnił Petru w odniesieniu do przesuniętego w związku z oświadczeniem KE spotkania opozycji. Miało się ono odbyć w środę o g. 15, ale zostało przełożone na inny termin.

 

Opozycja chce debaty

 

Petru stwierdził, że opozycja chce debatować o ustawie ws. TK.

 

- O tym, jak ma wyglądać najlepsze rozwiązanie na przyszłość. Jeśli chodzi o przeszłość, to nie ma co negocjować, trzeba wprowadzić. A najlepiej się wprowadza wciskając przycisk drukuj - dodał polityk.

 

Lider Nowoczesnej zaznaczył, że "nie możemy sugerować, że rozwiązujemy problem konstytucyjny w sytuacji, kiedy rząd polski ma się ustosunkować do tego, co powiedziała Komisja Europejska". Dodał, że teraz "piłeczka jest po stronie rządu w ciągu kilku najbliższych dni".

 

"Postrzeganie Polski dużo gorsze, niż może nam się wydaje"

 

Petru odniósł się także do wypowiedzi byłego amerykańskiego prezydenta Billa Clintona, który na wiecu wyborczym jego żony, Hillary ocenił, że Polska i Węgry, które "nie byłyby wolne" bez udziału USA, uznały, że "z demokracją jest za dużo kłopotu". - Chcą przywództwa w stylu Putina - powiedział były amerykański przywódca.

 

- Clinton trochę przesadził - ocenił Ryszard Petru. Dodał, że miał możliwość spotkania się w Oxfordzie z dyplomatami.

 

- Postrzeganie Polski jest dużo gorsze, niż może nam się wydawać. Jeśli do poniedziałku nic się nie wydarzy, to na świat pójdzie przekaz, że w Polsce łamana jest konstytucja. To tak wygląda na zewnątrz - podsumował lider Nowoczesnej.

 

Polsat News