- Przesłał mi zdjęcie skradzione z internetu, przedstawiał się jako informatyk, który pracuje w Berlinie. Wartościami jego życia były dzieci i rodzina. Wykazywał, że jest osobą wierząca, co ujęło mnie. Z jednej strony wspominał o pieniądzach, a z drugiej cały czas zapewniał, że mnie kocha. Przez 2,5 roku wysłał około 5 tys. SMS-ów – opowiada pani Monika.

 

Oszust czuje się bezkarny, mimo że od 5 lat poszukiwany jest listem gończym. Pieniądze wyłudzał na spłatę rzekomo odziedziczonej w spadku kamienicy albo wmawiał, że trafił za bójkę do niemieckiego aresztu i potrzebuje na kaucję czy adwokata.

 

- Ja myślałam, że to jest ideał. Nie pił alkoholu, nie palił, słyszałam pięć razy dziennie, że jestem najukochańszą, że jestem tą, na którą czekał całe życie - opowiada oszukana pani Małgorzata.

 

Historie oszukanych kobiet dziś w programie "Interwencja" w Telewizji Polsat.