W wyniku pożaru ewakuowano ponad 9 tysięcy mieszkańców z pobliskiego miasteczka Sesena, gdzie unosiły się kłęby toksycznego dymu. W akcji wzięły udział zastępy strażaków z Madrytu i Toledo; do gaszenia płomieni użyto także trzech śmigłowców i dwóch samolotów zrzucających wodę.

 

Według burmistrza Seseny Carlosa Velazqueza całkowite ugaszenie pożaru może zająć łącznie 10-12 dni. Uważa on, że na składowisku doszło do umyślnego podłożenia ognia.

 

Składowisko powstało w latach 90. i od tamtej pory stale się powiększało. Opony ułożone są w stosy sięgające trzech metrów. W sumie było ich tam 100 tysięcy, wczęśniej informowano, że nawet 5 milionów. Bezczynność władz w sprawie nielegalnego składowiska od dawna krytykowali ekologowie i mieszkańcy najbliższych okolic.

 

Człowiek, który "administrował" prywatnym cmentarzyskiem, zniknął nie płacąc mandatów karnych, których uzbierało się na 600 000 euro. Poszukuje go policja.


Hiszpańska żandarmeria Guardia Civil, która prowadzi dochodzenie w tej sprawie, podejrzewa, że składowisko opon zostało celowo podpalone.

 

 

PAP