Zabieg przeprowadzał japoński profesor Isao Morita oraz ceniony neurochirurg prof. Wojciech Maksymowicz. Rozpoczął się o godz. 10 i trwał do około godz 13. Po Oli Janczarskiej zaplanowano operacię 24-letniej pani Agnieszka z Warszawy, która zapadła w śpiączkę po wypadku komunikacyjnym.

 

Prof. Maksymowicz zapewnił, że się nie denerwuje i że jest spokojny. - To moja praca, kierowca się nie denerwuje jak jedzie autem, a ja jak idę na salę operacyjną - żartował prof. Maksymowicz. Dodał, że jedyne, co go stresuje to obecność mediów.

 

Już po operacji nerochirurg stwierdził: - Wszystko jest w porządku.

 

We wtorek od rana w szpitalu klinicznym w Olsztynie  panowało spore poruszenie: korytarze okupowały ekipy telewizyjne, fotoreporterzy, dziennikarze.

 

Ola Janczarska została zawieziona na salę operacyjną przed godz. 9. Na łóżku, którym transportowano ją na blok operacyjny leżał jej ulubiony miś.  Towarzyszyła jej siostra i matka.

 

Błaszczyk: lekarzom życzę skupienia

 

- Mam świadomość, że od wypadku Oli minęło 16 lat i to oczywiście jest obciążeniem, ale lepiej mieć nadzieję, niż jej nie mieć - mówiła Ewa Błaszczyk, która odprowadziła ekipę lekarzy do windy.

 

Przyznała, że jest szczęśliwa, że japońscy lekarze zechcieli przyjechać do Olsztyna.

 

- To jest pokłosie naszej konferencji naukowej, którą organizowaliśmy w listopadzie ubiegłego roku. Wtedy oni mieli kontakt i z Fundacją Akogo i z kliniką Budzik - dodała Błaszczyk. Podkreśliła, że lekarze z Japonii podjęli decyzję, że przyjadą i pierwsze cztery wszczepy wykonają za darmo, gdy to zobaczyli.

 

Zwróciła też uwagę na konieczność uruchomienia kliniki "Budzik" dla dorosłych. W jej ocenie w resorcie zdrowia jest "duża życzliwość" dla tego pomysłu i być może jesienią taka klinika będzie mogła zacząć przyjmować chorych. W olsztyńskim szpitalu klinicznym trwa remont pomieszczeń, w których mają być wybudzani ze śpiączki dorośli.

 

Operacja wszczepienia stymulatora polega na otwarciu kanału kręgowego, następnie lekarze wprowadzą elektrodę nad oponę twardą rdzenia kręgowego. Do tej elektrody będzie przepływał prąd ze stymulatora, który zostanie umieszczony na tułowiu pacjentki. Prąd ze stymulatora poprzez elektrodę ma efektywnie drażnić struktury pnia mózgu. Efekt zabiegu nie jest natychmiastowy

 

- Ma to wpłynąć na zwiększenie przepływu mózgowego tak, żeby było więcej odżywczej krwi, żeby te neurony, które przetrwały u tych chorych urazy, poczuły się lepiej, były lepiej odżywione - tłumaczył prof. Maksymowicz.

 

W ocenie lekarzy pierwsze efekty wszczepienia stymulatorów chorym w śpiączkach mogą być widoczne w wynikach badań, które zostaną im wykonane miesiąc po operacji. Prof. Morito przyznał, że osoby, które były operowane w Japonii po tych zabiegach były w stanie samodzielnie jeść, pić, nawiązywały kontakt z otoczeniem.

 

Pomagają w 60 procent przypadków

 

Eksperymentalne zabiegi wszczepienia stymulatorów przynoszą poprawę stanu pacjentów w śpiączce w około 60 proc. przypadków. Dotychczas przeprowadzano je tylko w Japonii.

 

We wtorek mają być zoperowane dwie osoby, kolejne dwie - w środę. Kandydaci do zabiegu przeszli wcześniej w olsztyńskim szpitalu uniwersyteckim serię specjalistycznych badań, które m.in. diagnozowały stan ich mózgu.

 

Po czterech zabiegach, które Japończycy przeprowadzą za darmo, jak informuje Błaszczyk, zbierane będą pieniądze na kolejne, które będzie wykonywać już polski zespół neurochirurgów i prof. Wojciecha Maksymowicza.

 

- Chcielibyśmy, aby takich operacji było 15. Wtedy, gdy pokażemy, jaki to ma sens, będziemy walczyć o legislację, by tę procedurę włączyć w program wybudzania ze śpiączki w naszym państwie - podkreśliła.

 

PAP