Beyonce przed koncertem w Warszawie ponoć zażyczyła sobie papieru toaletowego w kolorze czerwonym i tytanowych słomek do napojów, Madonna - zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Bemowem, a Justin Timberlake - utrzymywania temperatury w jego pokoju na poziomie 22 stopni C, zapasu amerykańskich cukierków i masła orzechowego. Także Rod Stewart podczas jednego  dnia pobytu w byłym mieście włókniarek nie zamierza zmieniać swoich przyzwyczajeń.  

 

Aby publiczność mogła się kołysać w rytm nieśmiertelnych "Sailing" czy "Baby Jane", organizatorzy, jak podaje radio Łódź, będą musieli się postarać i tak zaprojektować przestrzeń, żeby artysta poczuł się jak u siebie w domu. Stewart nie zamierza wypróbowywać talentów miejsowych kucharzy, gdyż przywozi ze sobą szefa kuchni; od organizatorów wymaga jedynie obsługi ubranej w jednolite czarne stroje.


Rod Stewart zagra w łódzkiej Atlas Arenie 28 maja. Ceny biletów wahają się od 239 zł do 699 za tzw. pakiet VIP.

 

radiolodz.pl, papilot.pl. polsatnews.pl