Wszystko działo się w nocy z piątku na sobotę. Jeden z poszkodowanych powiedział, że widział sylwetki dwóch osób, które uciekały z miejsca zdarzenia.

 

W sumie zniszczono opony w 20 samochodach. Auta zostały też porysowane. Dlatego właściciele pojazdów straty liczą w setkach tysięcy złotych.

 

- Mam zniszczone 4 opony w samochodzie ciężarowym i 8 opon w samochodach osobowych. Straty szacuję na ok. 10 tys. - powiedział w rozmowie z reporterem Polsat News, Łukaszem Dubaniewiczem, jeden z poszkodowanych.

 

Mężczyzna dodał, że ma pretensje do władz dzielnicy, które nie zainstalowały monitoringu. Poza tym, jego zdaniem, w okolicy za rzadko pojawiała się policja.

 

Kolejny z poszkodowanych, właściciel warsztatu samochodowego dodał, że nie dość, że zdewastowane zostały jego prywatne samochody, to jeszcze samochody klientów. - Jako właściciel warsztatu muszę na własny koszt pokryć straty - powiedział.

 

Polsat News