Bruksela opustoszała po marcowych zamachach i choć jej ulic strzegą żołnierze, to gości wciąż brak. - Żyjemy dzięki turystom, wiec odczuwamy to dosyć boleśnie - powiedziała Justyna Sobolewska-Ziaeian, Polka mieszkająca w Brukseli. Od 20 lat jej mąż sprzedaje obrazy z panoramą brukselskiej starówki.

 

1/3 pokoi hotelowych w mieście wciąż pozostaje pusta, w kwietniu zbankrutowało 29 restauracji, na brak klientów narzekają sprzedawcy czekoladek i pamiątek. - Jest cicho, po ostatnich zamachach nawet bardzo cicho - przyznała Caroline, sprzedawca pamiątek.

 

Turcja, Tunezja i Egipt również na czarnej liście

 

Tak może być jeszcze długo - ostrzegają europejskie biura turystyczne, w których Bruksela trafiła na czarną liste. Listę, która coraz bardziej się wydłuża, bo ze względu na ryzyko zamachów turysci omijają rownież Turcję, Tunezję i Egipt, a z Grecji rezygnują ze względu na niechciane towarzystwo uchodźców.

 

- Ludzie biorą takie rzeczy pod uwagę, choć nie powinni, bo bardziej prawdopodobne jest, że zginą w wypadku samochodowym, niż w ataku terrorystycznym – powiedział Greet Cochez z agencji "Visit Brussels".

 

"Jedz za Brukselę"

 

"Zamiast modlić się, jedz za Brukselę" - przekonują restauratorzy obklejając swoje lokale naklejkami z napisem "Dumny z Brukseli" i zachęcając klientów, by po posiłku publikowali w internecie zdjęcia pustych talerzy. - Nie powinniśmy się niczego obawiać, do zamachu może dojść wszędzie i to nie powinno powstrzymywać nas przed korzystaniem w życia - przekonuje turystka z Kanady.

 

 

Polsat News