W wywiadzie dla prywatnej rozgłośni wenezuelskiej Union Radio Capriles dwukrotny kandydat opozycji w wyborach prezydenckich zapowiedział, że zamierza wystąpić o mediację w sprawie odwołania Maduro do watykańskiego sekretarza ds. stosunków z państwami Paula Richarda Gallaghera.

 

W poniedziałek watykański sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin - który świetnie orientuje się w wenezuelskich realiach, ponieważ był tam w latach 2009-2013 nuncjuszem apostolskim - potwierdził, że abp Gallagher złoży w Wenezueli wizytę w związku z uroczystością ordynowania nowego biskupa. Oczekuje się, że nastąpi to wkrótce.

 

Wysłannik Watykanu zamierza przy tej okazji spotkać się z przedstawicielami miejscowych władz kościelnych i świeckich.

 

Capriles zaprosił abp Gallaghera na demonstrację, która odbędzie się w Caracas. Jej celem będzie wywarcie presji na Krajową Radę Wyborczą, aby przyspieszyła wdrażanie procedury odwoływania prezydenta.

 

Referendum z poślizgiem już na starcie

 

Capriles, który jest gubernatorem stanu Miranda, przypomniał, że upłynęło już przeszło 10 dni od przekazania list, na których Wenezuelczycy złożyli 1,8 miliona podpisów pod żądaniem pozbawienia prezydenta Maduro urzędu. Podkreślił, że władza wykonawcza powinna już rozpocząć procedurę weryfikacji tych podpisów, aby przejść do kolejnego etapu prób złożenia Maduro z urzędu, to jest decydującego referendum.

 

Capriles zwrócił się również do tych pracowników administracji państwowej, którzy opowiedzieli się za referendum odwoławczym, aby nie obawiali się konsekwencji tej decyzji mimo, że prezydent zapowiedział zwalnianie ze stanowisk tych spośród nich, którzy opowiedzieli się za jego usunięciem z urzędu.

 

"Urzędnicy instytucji publicznych mogą być spokojni (...), ponieważ nastąpi zmiana rządu i skoro tak, to nie będzie żadnej listy proskrypcyjnej" - uspokajał Capriles przeciwników Maduro w administracji.

 

Tymczasem gubernator stanu Nueva Esparta (Nowa Sparta) we wschodniej Wenezueli, Carlos Mata Figueroa, w swym programie radiowo-telewizyjnym zatytułowanym "Zwyciężamy razem z gubernatorem" oznajmił, że ma już "gotową listę nazwisk tych (urzędników - przyp. red.), którzy opowiedzieli się za referendum w celu odwołania prezydenta i powinni liczyć się z konsekwencjami".

 

PAP