Znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie cmentarzyska osiedle Sesena liczy 6 500 mieszkańców. W czwartek władze je ewakuowały, jednak mieszkańcy stopniowo wracają, ponieważ zmienił się kierunek wiatru i powietrze nie jest tam już tak zatrute, jak w pierwszych godzinach pożaru.


Hiszpańskie media podają, że składowisko w podmadryckiej Sesenie, na którym zgromadzono pięć milionów starych opon samochodowych, było prawdopodobnie od początku nielegalne. Opony zaczęto składować na terenie dwóch prywatnych gospodarstw rolnych pod koniec ubiegłego stulecia. Z biegiem czasu podstawa "góry opon" zaczęła się rozszerzać na sąsiednie tereny i gminy. Jej wierzchołek sięga już dwudziestu kilku metrów.


Człowiek, który "administrował" prywatnym cmentarzyskiem, zniknął nie płacąc mandatów karnych, których uzbierało się na 600 000 euro. Poszukuje go policja.


Hiszpańska żandarmeria Guardia Civil, która prowadzi dochodzenie w tej sprawie, podejrzewa, że składowisko opon zostało celowo podpalone.

 

PAP