Historię porzuconego przez matkę niedźwiadka opisywaliśmy na początku kwietnia. - Leżał na trawie i trząsł się z zimna - relacjonowali wówczas leśnicy z Cisnej, którzy go uratowali. Miał wówczas dwa miesiące, ważył nieco ponad 3 kg, był bardzo osłabiony i wychudzony. Błąkał się w pobliżu drogi na Komańczę, szukając pożywienia.

 

W poznańskim ogrodzie stworzono dla niego komfortowe, symulujące leśne warunki. Zamieszka w niedźwiedzim azylu, gdzie nabrał sił.

 

Dziś "Cisna" waży już 10 kg.  Jest karmiona mlekiem z butelki oraz rybami i sałatkami. Jej opiekunowie z zadowoleniem obserwują, jak sie rozwija. Mówią, że lubi zabawy, ale potrafił też ugryźć.

 

polsatnews.pl