Ustawa, przeforsowana wbrew opozycji przez koalicję rządową, jest częścią zawartego w styczniu porozumienia liderów trzech partii koalicyjnych - kanclerz Angeli Merkel (CDU), Sigmara Gabriela (SPD) i Horsta Seehofera (CSU) - którego celem jest ograniczenie liczby imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

 

- Pomoc polega też na tym, że czasami trzeba powiedzieć "nie" - powiedział podczas debaty w Bundestagu minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere. Jak zaznaczył, część mieszkańców państw Afryki Północnej przyjeżdża do Niemiec nie z powodu prześladowań, lecz dlatego, że świadczenia socjalne są w Niemczech wyższe niż w ich krajach.

 

Lewica i Zieloni przeciwko

 

Partie opozycyjne Lewica i Zieloni zwracały uwagę, że krajach Maghrebu na prześladowania narażeni są m.in. homoseksualiści. - To czarny piątek dla podstawowego prawa, jakim jest prawo do azylu w Niemczech - powiedział poseł Lewicy Andrej Hunko. Ustawę skrytykowały też organizacje opiekujące się imigrantami. Zdaniem stowarzyszenia Pro Asyl ustawa jest niekonstytucyjna.

 

Gwałciciele z Kolonii to głównie imigranci z krajów Maghrebu

 

W zeszłym roku z Maroka, Tunezji i Algierii do Niemiec przyjechało 26 tys. imigrantów. W tym roku ich liczba istotnie się zmniejszyła. Odsetek wniosków o azyl rozpatrywanych pozytywnie wynosi poniżej 1 proc.

 

Wydarzenia w noc sylwestrową w Kolonii, gdzie imigranci - głównie z krajów Maghrebu - okradali i napastowali seksualnie kobiety, przyczyniły się do przyspieszenia prac nad ustawą dotyczącą obywateli z tych krajów.

 

Wcześniej Niemcy uznały za bezpieczne kraje położone na Bałkanach Zachodnich, w tym Kosowo i Albanię, co spowodowało gwałtowny spadek liczby imigrantów z tych krajów.

 

W zeszłym roku do Niemiec przyjechało 1,1 mln imigrantów. Od początku tego roku napór na niemieckie granice trochę osłabł. Dziennie przekracza je ok. 2 tys. uciekinierów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Na jesieni 2015 roku dziennie do Niemiec wjeżdżało 10 tys. imigrantów.

 

PAP