Grupa ta zaginęła 2 maja podczas rejsu z malezyjskiej wyspy Balambangan do miasta Kudat. Dystans ten zazwyczaj pokonuje się w dwie godziny.

 

30-letnia Marta Miguel i jej 29-letni chłopak David Hernandez płynęli motorówką z właścicielem i jedną z pracownic malezyjskiego kurortu, w którym pracowali jako wolontariusze. Nagle wielka fala zalała łódź, wyrzucając za burtężywność i butelki z wodą. Nie byli w stanie ponownie włączyć silnika - opowiadał w piątek ojciec Marty, Luis Miguel, w hiszpańskim radiu RNE.

 

Chcą wrócić do Malezji

 

W czwartek całą czwórkę uratował wietnamski kuter rybacki na Morzu Południowochińskim, ok. 370 km na zachód od miejsca, w którym zaginęli. Trafili do malezyjskiej bazy morskiej, a w piątek przylecieli do miasta Kota Kinabalu na Borneo, gdzie czekali na nich bliscy.

 

Media publikują w piątek zdjęcia uśmiechniętej pary Hiszpanów, która wychodzi z samolotu. Są osłabieni, ale ich stan jest względnie dobry - powiedział ojciec Marty. Hiszpanie zdobywali doświadczenie w kurorcie, by otworzyć własny biznes w Malezji.

 

Miguel powiedział, że jego córka i jej chłopak wkrótce polecą do Hiszpanii, by spotkać się z rodziną, ale możliwe, że później wrócą do Malezji. "Być może będą chcieli zrealizować swoje marzenia, czego raczej bym sobie nie życzył. To było traumatyczne przeżycie dla wszystkich, także dla nich" - dodał.

 

PAP