Według badaczy w ciągu minionych 15 lat w wielu krajach bogatych było mniej aborcji, natomiast w biedniejszych regionach świata ich liczba utrzymywała się na stałym poziomie. Liczba usuwanych ciąż w krajach rozwiniętych zmalała z 25 do 14 na 1000 kobiet w wieku reprodukcyjnym.

 

Z kolei wzrost aborcji obserwuje się w krajach rozwijających się, co jest częściowo spowodowane wzrostem populacji i chęcią posiadania mniej licznej rodziny.

 

Zaostrzenie przepisów nie zmniejszy liczby aborcji

 

Naukowcy twierdzą, że wskaźniki dotyczące aborcji są podobne w różnych krajach, bez względu na to, czy są dokonywane legalnie czy też nie. Ich zdaniem przepisy zakazujące aborcji nie ograniczają liczby takich zabiegów, a mogą powodować, że kobiety decydują się na nielegalną aborcję, która może być niebezpieczna.

 

WHO i Instytut Guttmachera zwracają uwagę, że w Ameryce Łacińskiej co trzecia ciąża kończy się aborcją, co jest wynikiem wyższym niż w pozostałych regionach świata.

 

Odnotowano również niewielki wzrost w krajach Europy Zachodniej, co - jak sugerują eksperci - może być związane ze wzrostem migracji kobiet z innych części świata, w tym z Europy Wschodniej. Możliwe, że niektóre kobiety nie wiedzą o dostępnych lekach oraz środkach i usługach antykoncepcyjnych, albo przyjeżdżają z krajów, gdzie wskaźniki aborcji są generalnie wyższe - tłumaczą eksperci.

 

Dostępna antykoncepcja

 

Dr Bela Ganatra z WHO mówi, że "wysoki wskaźnik aborcji w naszym badaniu dostarcza kolejnego dowodu na to, że potrzebna jest poprawa i zwiększenie dostępności do skutecznych usług antykoncepcyjnych".

 

- Inwestowanie w nowoczesne metody antykoncepcyjne mogłoby być dalece mniej kosztowne dla kobiet i społeczeństwa niż utrzymywanie niechcianych ciąż i dokonywanie niebezpiecznych aborcji - oceniła.

 

PAP