Kandydaturę Łucenki poparło w głosowaniu 264 deputowanych 450-osobowej Rady Najwyższej. Tuż po głosowaniu Łucenko zrzekł się mandatu poselskiego i został zaprzysiężony.

 

"Za swoje przekonania poszedł na szubienicę"

 

Wcześniej prezydent Poroszenko wyraził przekonanie, że Łucenko jest człowiekiem, który nie zawaha się przed zreformowaniem prokuratury. - Jestem pewien, że Jurij Łucenko ma największe moralne prawo do walki o sprawiedliwość. Za swoje przekonania poszedł na szubienicę - oświadczył szef państwa, nawiązując do wyroku.

 

Sam Łucenko powiedział, że żałuje, iż do jego nominowania potrzebna była zmiana prawa, jednak zaznaczył, że edukację prawniczą odebrał zarówno na stanowisku ministra spraw wewnętrznych, jak i w więzieniu.

 

- Zgodziłem się objąć to stanowisko, bo rozumiem, że bez sprawiedliwości dla każdego, niezależnie od upodobań politycznych, nowa Ukraina nie ma żadnych szans - mówił.

 

Prokuratorem generalnym osoba bez wykształcenia prawniczego

 

Wcześniej w czwartek parlament w Kijowie przyjął ustawę, która zezwala na objęcie funkcji prokuratora generalnego przez osobę bez wykształcenia prawniczego.

 

Dokument, który dwa dni wcześniej nie zdobył wymaganej większości głosów, poparło teraz 258 deputowanych. Zgodnie z nią kandydat na prokuratora generalnego nie musi być prawnikiem, jednak powinien mieć wykształcenie wyższe i staż pracy w instytucjach związanych z wymiarem sprawiedliwości bądź w organach ścigania.

 

Przeszłość Łucenki

 

51-letni Łucenko w przeszłości dwukrotnie był ministrem spraw wewnętrznych. W 2012 roku został skazany na cztery lata więzienia za sprzeniewierzenie pieniędzy państwowych w czasach, gdy kierował MSW. M.in. przyznał swemu kierowcy dodatek emerytalny o równowartości 16 tys. złotych. Wyrok, który zapadł za rządów Janukowycza, Unia Europejska uznała za polityczny. Łucenko został ułaskawiony w 2013 roku.

 

Przed czwartkowym głosowaniem nad ustawą deputowani opozycji wykrzykiwali "Hańba!". Po głosowaniu deputowany Bloku Poroszenki, były dziennikarz śledczy gazety internetowej "Ukrainska Prawda" Serhij Łeszczenko oświadczył, że dokument został przyjęty dzięki poparciu klanów oligarchicznych.

 

- Grupa (oligarchy Ihora) Kołomojskiego Widrodżennia dała 20 głosów, przyłączyło się do niej pięciu niezrzeszonych deputowanych Kołomojskiego. Plus 14 głosów dała grupa oligarchów gazowych Wola Narodu, którzy oblizują się w nadziei na przejęcie firmy państwowej Ukrhazwydobuwannia - napisał Łeszczenko na Facebooku.

 

Łucenko przekonywał wcześniej, że "ustawa nie dotyczy tego, kto będzie następnym prokuratorem generalnym, lecz tego, jaka będzie prokuratura generalna". Jak twierdził, ustawa otwiera prokuraturę generalną na "ludzi z zewnątrz", którzy nie byli wcześniej w jej strukturach.

 

6 maja przewodniczący parlamentu Andrij Parubij oznajmił w mediach, że prezydent Poroszenko rozważa tylko jedną kandydaturę na stanowisko prokuratura - właśnie Łucenki. Powiedział, że kandydatura ta obecnie jest "najbardziej optymalna na to stanowisko" i on sam ją popiera.

 

Tymoszenko i Laszko przeciwni zmiano w ustawie

 

We wtorek była premier i przewodnicząca Batkiwszczyny Julia Tymoszenko oraz lider Partii Radykalnej Ołeh Laszko poinformowali, że nie popierają zmian ustawy umożliwiających objęcie funkcji prokuratora generalnego przez kandydata bez prawniczego wykształcenia i zbliżonego do prezydenta; ich zdaniem ustawa powstała konkretnie pod kandydaturę Łucenki.

 

Pod koniec marca parlament przyjął rezygnację Wiktora Szokina ze stanowiska prokuratora generalnego. Cieszący się wcześniej zaufaniem prezydenta Szokin od dawna był krytykowany za opieszałość w śledztwach w sprawie sprawców tragicznych wydarzeń z przełomu 2013 i 2014 roku na Majdanie Niepodległości w Kijowie, w wyniku których zginęło ponad 100 osób. Obwiniano go również o sabotowanie reform i obronę skorumpowanych prokuratorów.

 

PAP