- To, co zostało przedstawione z mównicy sejmowej, to są fakty i prawda. Ta prawda należy się przede wszystkim obywatelom. (...) Politycy mają obowiązek rozliczać się przed społeczeństwem - powiedziała premier Beata Szydło na zakończenie sejmowej debaty nad „raportem”.

 

Jak przekonywała, „nie jest to informacja zamknięta, bo każdego dnia dowiadujemy się nowych rzeczy.  (...) Ta informacja będzie poszerzana. Będziemy cały czas informować społeczeństwo, jaki stan pozostawiliście za sobą. Będziemy składać stosowne wnioski w prokuraturze, NIK i we wszystkich instytucjach, które powinny zająć się tymi sprawami - zapowiedziała Szydło.

 

Obiecała, że kluby otrzymają odpowiedzi na pytania.

 

"Nie ma nad czym głosować"

 

Przed głosowaniem Piotr Apel z Kukiz’15 wnioskował o przerwę do czasu przedstawienia przez rząd raportu „w wersji papierowej”.  - Bo nie ma nad czym głosować - argumentował. Sejm podrzucił ten wniosek, podobnie, jak kolejny - o głosowanie imienne nad audytem.

 

- Czy państwo działa. Bo macie problem z dukowaniem. Nie możecie wydrukowac wyroku TK, audytu. To audiobook - powiedział Ryszard Petru, lider Nowoczesnej.

  

- To głosowanie będzie nieważne. Mamy przyjąć raport, którego nie ma. Sejm nie może głosować nad dokumentami, których nie ma - przekonywał Rafał Grupiński z PO.

 

Posłowie zaczęli skandować: gdzie jest raport. gdzie jest raport.

 

Za wnioskiem PO o odrzucenie "raportu" głosowało 151 posłów, przeciw było 258, wstrzymało się 9.

 

Wniosek o przyjęcie informacji rządu złożyła szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa. Marszałek Marek Kuchciński zarządził głosowanie.

 

Przeciw odrzuceniu informcji rządu głosowało 258 posłów (230 z PiS, 23 z Kukiz;15 i 5 niezrzeszonych). Za odrzuceniem opowiedziało się 151 (119 z PO, 19 z Nowoczesnje i 13 PSL), wstrzymało się dziewięciu.

 

polsatnews.pl