Art. 61 konstytucji mówi m.in., że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Ponadto ma prawo do uzyskiwania informacji obejmujących dostęp do dokumentów.

 

Zgorzelski zapowiedział, że jeśli dokumenty te nie zostaną przedstawione, to ludowcy "wystąpią na drogę sądową do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego". - Urzędnicy państwowi muszą brać odpowiedzialność za swoje słowa - podkreślił polityk PSL.

 

Audyt "absolutnie rzetelny"

 

Szefowa kancelarii premiera Beata Kempa mówiła w czwartek w radiowej Jedynce, że "wszystkie te elementy, o których mówiliśmy, są oparte na dokumentach każdego z ministerstw, przede wszystkim na raportach otwarcia, na sprawozdaniach, na wynikach kontroli wewnętrznych, audytów wewnętrznych".

 

- Bardzo wiele liczb pochodzi z raportów Najwyższej Izby Kontroli. (...) Ta informacja jest absolutnie rzetelna i powiem więcej: dzisiaj jak państwo otworzycie internet będzie, albo już jest, stenogram z posiedzenia Sejmu (...) i można się z nim zapoznać. (...) Stan jest rzetelny i jest po prostu porażający. Jeśli dzisiaj mamy dyskutować tylko o formie, to ma ona drugorzędne znaczenie - stwierdziła.

 

Z kolei w środę w Sejmie Kempa odnosząc się do próśb polityków m.in. opozycji, którzy zwracali się o audyt przedstawiany przez poszczególnych ministrów rządu na piśmie, stwierdziła, że "zawsze można się zwrócić w trybie dostępu do informacji publicznej albo ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora o poszczególne dokumenty, tylko trzeba, żebyście państwo wiedzieli, co robiliście i czego chcecie się domagać".

 

Nowoczesna: audiobook, a nie audyt

 

Nowoczesna jeszcze w czwartek ma zwrócić się do rządu o udostępnienie pisemnej wersji raportu. Zdaniem lidera partii Ryszarda Petru to nie był "audyt, ale audiobook".

 

We wniosku o udostępnienie informacji publicznej zwrócono się z prośbą o przekazanie wnioskodawcy "w formie pisemnej lub elektronicznej dokumentów stanowiących zaprezentowany na forum Sejmu RP w dniu 11 maja 2016 r. Raportu o stanie spraw publicznych i instytucji państwowych na dzień zakończenia rządów koalicji PO-PSL".

 

- Ten rząd nawet audytu nie jest w stanie zrobić. Nigdy nie słyszałem o audycie z trybuny sejmowej - mówił szef Nowoczesnej.

 

Zwracał przy tym uwagę, że pracował w firmie audytorskiej i wie, jak powinny takie dokumenty powinny wyglądać. - Po pierwsze są one na piśmie. Po drugie mają obraz rzeczywistości, a po trzecie i najważniejsze - zawsze są wnioski z audytu. Tutaj nie mieliśmy żadnych wniosków - podkreślił.

 

- Były różnego rodzaju zarzuty, ale nie było rzeczy podstawowej - dodał.

 

Zdaniem Petru w wyniku środowej debaty "nie jesteśmy mądrzejsi". - Ten audyt doprowadził tylko do tego, że weszliśmy znów w jałowy spór pomiędzy Platformą i PiS - mówił

 

"Rząd powinien skupić się na przyszłej polityce"

 

Szef Nowoczesnej odniósł się ponadto do zapowiedzi niektórych ministrów dotyczących złożenia wniosków do prokuratury ws. działań podejmowanych przez ich poprzedników. - Jeśli zostało popełnione przestępstwo, a kolejni ministrowie o tym wiedzą, to ich obowiązkiem jest złożyć zawiadomienie, a dopiero po tym mówić o tym. Nie powinno być tak, że najpierw mówią jakie oni mają wielkie plany, jeśli chodzi o składanie wniosków o popełnienie przestępstwa, ale jeszcze nie wiedzą czy je złożą. Tak to jednak wygląda - ocenił.

 

- Nie może być tak, że ministrowie rzucają na wiatr oskarżenia, a potem nic z tego nie wynika - dodał.

 

Petru podkreślił, że rząd PiS powinien bardziej skupić się nad przyszłą polityką. Wskazywał tu m.in. na piątkową decyzję agencji ratingowej Moody's, która może obniżyć ocenę wiarygodności polskiej gospodarki. - Chciałbym wiedzieć w ramach szerokorozumianych audytów, co rząd w tej sprawie ma zamiar zrobić. W wyniku zmiany ratingu ile więcej będzie nas wszystkich Polaków kosztowało spłacanie odsetek od naszego długu - mówił.

 

Dodał, że dobrze byłoby też gdyby rząd poinformował, z czego sfinansuje swoje kolejne pomysły, np. obniżenie wieku emerytalnego czy przewalutowanie kredytów walutowych.

 

"Powołanie komisji świadczyłoby o słabości rządu PiS"

 

Petru odniósł się też do przedstawionych dzień wcześniej pomysłów powołania komisji śledczej ds. Amber Gold. - Komisję powołuje się wtedy, gdy system sprawiedliwości nie działa. Obawiam się, że w przypadku Amber Gold nie działał on wtedy (za rządów PO-PSL - red.), nie działa on też i teraz - ocenił.

 

- Powołanie komisji śledczej świadczyłoby o słabości rządu Beaty Szydło, świadczyłoby o tym, że sobie z tym tematem nie radzi, że minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro nie wie, o co chodzi - mówił Petru.

 

Dodał, że Nowoczesna będzie głosować za ewentualnym wnioskiem o powołanie komisji śledczej, ale nie powinna ona dotyczyć wyłącznie sprawy Amber Gold, ale również SKOK.

 

PAP