- Moim zadaniem jest zwracanie uwagi na to, jak szybko powstają stereotypy. Widzieliśmy to podczas kryzysu euro, gdy zaraz zaczęto mówić: Grecy są tacy, Niemcy owacy, a Włosi jeszcze inni. Gdy zaczynamy w ten sposób klasyfikować całe narody, pomijając poszczególnych ludzi, to bardzo szybko wkraczamy na drogę prowadzącą do umacniania się stereotypów - powiedziała Merkel.

 

Szefowa niemieckiego rządu uczestniczyła w Forum Europejskim zorganizowanym w siedzibie niemieckiego MSZ przez WDR - jedną ze stacji tworzących pierwszy program niemieckiej telewizji publicznej ARD. Hasło przewodnie tegorocznego spotkania brzmiało: "Europa bez Europejczyków - odwrót od europejskiej integracji?".

 

"Miejsca pracy wędrują do innych krajów"

 

Wśród przyczyn wywołujących populizm kanclerz Niemiec wymieniła niepokój spowodowany procesem globalizacji. - Widzimy, że miejsca pracy wędrują do innych krajów, że firmy przegrywają w procesie cyfryzacji z Ameryką czy Azją; to niepokoi ludzi i powoduje, że szukają prostych rozwiązań - tłumaczyła Merkel.

 

Odpowiadając na pytanie, czy najlepszym rozwiązaniem nie byłoby stworzenie "jądra Europy" złożonego z dawnych państw UE, Merkel powiedziała, że Europa różnych prędkości już istnieje, czego dowodem są m.in. strefa euro oraz Schengen. - Musi jednak obowiązywać zasada, że każdy kraj członkowski ma prawo do uczestniczenia, jeśli tego chce - zastrzegła Merkel.

 

"Populiści proponują powrót do narodowych rozwiązań"

 

- Pierścień ognia wokół Europy zacieśnia się, kryzysy wywołują lęki - powiedział szef niemieckiego MSZ Frank-Walter Steinmeier. Swoje wsytąpienie poświęcił zagrożeniom ze strony populizmu.

 

Jego zdaniem w Europie w siłę rosną populiści, którzy "uprawiają politykę za pomocą lęków" i oferują "proste odpowiedzi" oraz "jednoznaczny wizerunek wroga i czarno-biały obraz świata".

 

Steinmeier powiedział, że populiści proponują "powrót do narodowych rozwiązań" i domagają się izolacji od świata zewnętrznego, a o wszelkie zło oskarżają Brukselę. Za "naiwne i nieprawdziwe" uznał sugerowanie wyborcom, że istnieją "proste narodowe odpowiedzi" na skomplikowane międzynarodowe problemy.

 

Polityk niemieckiej SPD ostrzegł przed "siłami odśrodkowymi" zagrażającymi Wspólnocie. - Jeżeli za rok UE będzie jeszcze istniała w obecnym kształcie, to będzie znaczyło, że sporo osiągnęliśmy - ocenił minister.

 

Forum bez polskiego ministra

 

Po Steinmeierze na Forum Europejskim miał wystąpić szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski, jednak odwołał on swoją wizytę. Zapowiadający poszczególne punkty programu Michael Strempel, szef redakcji zagranicznej WDR, skomentował nieobecność polskiego polityka. Jak powiedział, Waszczykowski "wiążąco zapowiedział" swój przyjazd, a następnie odwołał wizytę "bez podania szczególnych przyczyn". Zdaniem WDR strona polska nie zgodziła się na zaproponowane rozwiązania alternatywne - w tym nagranie wideo z przemówieniem, które zostałoby odtworzone podczas konferencji.

 

W czasie przeznaczonym na wystąpienie Waszczykowskiego odbyła się dyskusja o sytuacji w Polsce, z udziałem niemieckiego politologa Kaia-Olafa Langa oraz korespondenta ARD w Brukseli, Rolfa-Dietera Krausego.

 

Forum Europejskie WDR odbyło się po raz 19. Udział wzięli w nim także m.in. ministrowie spraw zagranicznych Luksemburga i Słowacji, Jean Asselborn i Miroslav Lajczak, a także szef komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego Elmar Brok. Przewodniczący PE Martin Schulz przysłał nagranie wideo, które odtworzono.

 

Według polskiego MSZ, Waszczykowski nie mógł wziąć udziału w Forum "z uwagi na poselskie zobowiązania w kraju". W środę przez wiele godzin w Sejmie trwało przedstawianie wyników raportu o rządach PO-PSL, przygotowanego przez obecny gabinet.

 

Jak powiedział dyrektor Biura Rzecznika Prasowego MSZ Rafał Sobczak, "głosowania w Sejmie zakończyły się bardzo późno w nocy, stąd niemożliwy był m.in. poranny lot do Berlina, jak również zorganizowanie specjalnego nagrania z przesłaniem ministra do uczestników Forum".

 

PAP