Blinken, który w ostatnich dniach odbył spotkania w Warszawie, Sofii, Bukareszcie i Paryżu dotyczące głównie lipcowego szczytu w Warszawie, w trakcie telefonicznego briefingu powiedział dziennikarzom, że rozmowy dowodzą, iż sojusznikom zależy na sile i witalności Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego.

 

"Siła i efektywność Sojuszu nie są dane raz na zawsze"

 

- To najefektywniejszy sojusz, jaki znał świat, ale jego siła i efektywność nie są dane raz na zawsze. To wymaga ciągłej pielęgnacji - dodał. Wyraził przekonanie, ze szczyt pokaże postęp w wypełnianiu zobowiązań podjętych w 2014 r. w Walii. - Pokaże sojusz, który skupia się na całym spektrum wyzwań, zarówno z południa, jak i ze wschodu; sojusz, który wzmacnia wszystkie narzędzia odstraszania XXI wieku - konwencjonalne, nuklearne, obronę przeciwrakietową, zdolności cybernetyczne i do walki asymetrycznej - mówił.

 

Dodał, że sojusz potwierdzi politykę otwartych drzwi, zapraszając Czarnogórę, pogłębi też partnerstwo z Gruzją i Ukrainą oraz nowymi partnerami z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

 

- Stany Zjednoczone bardzo poważnie podchodzą do naszych zobowiązań w ramach NATO - zapewnił. Przypomniał, że prezydent Barack Obama wystąpił do Kongresu o czterokrotne zwiększenia budżetu europejskiej inicjatywy wsparcia (European Reassurance Initiative - ERI) z 790 mln do 3,4 mld dolarów, w ramach której w ćwiczeniach w Polsce brały udział m. in. amerykańskie samoloty bojowe i transportowe, a w czerwcu kilkanaście tysięcy żołnierzy USA weźmie udział w ćwiczeniu Anakonda.

 

4 tys. żołnierzy rotacyjnych

 

Jak powiedział, zwiększenie nakładów na ERI pozwoli utrzymywać w Europie wyposażenie dla sił wielkości dywizji i wysłanie na wschodnią flankę NATO liczącej ponad 4 tys. żołnierzy grupy brygadowej, wyposażonej w najnowszy sprzęt amerykańskich sił lądowych. Wyraził poparcie dla propozycji naczelnego dowódcy połączonych sił w Europie, by na zasadzie rotacyjnej rozmieścić grupy wielkości batalionu w Polsce i krajach bałtyckich.

 

Blinken przekonywał, że choć nie będzie to stała obecność, nie będzie też stałych baz, obecność żołnierzy zmienianych natychmiast przez kolejną grupę będzie nawet korzystniejsza. - Wypracowanie tej zdolności i jej ćwiczenie jest - jak oceniają nasi dowódcy - bardzo korzystne dla naszych zdolności obronnych - mówił Blinken.

 

Europa pełna wyzwań

 

Jak powiedział Blinken, Europa i wspólnota transatlantycka muszą się zmierzyć z wyzwaniami "niemal z każdego kierunku". Na południu jest to ekstremizm i terror, który zmusza wielu Syryjczyków do ucieczki do Europy, do których dołączają inni uchodźcy przed przestępczością i nędzą. - To każe nam sprostać zasadom człowieczeństwa; zapewnić takie samo schronienie, jakiego niektórzy z naszych przodków szukali trudnych czasach, nawet jeśli dostrzegamy wyzwania związane zapewnieniem bezpieczeństwa, integracją i ciężarami dla przyjmujących społeczności - podkreślił.

 

- Na wschodzie wyzwanie wiąże się oczywiście z rosyjską agresją na Ukrainie - dodał amerykański dyplomata. Jak przed kilku dniami w Warszawie, za konieczne uznał wypełnienie porozumień mińskich, bez czego nie można - zaznaczył - znieść sankcji wobec Rosji. Zwrócił uwagę, że tylko w kwietniu zanotowano ponad 30 tys. naruszeń rozejmu, z tego ok. 500 z użyciem zakazanej w porozumieniach ciężkiej broni, a wg OBWE większość przypadków miała miejsce na terenach kontrolowanych przez separatystów.

 

Dywersyfikacja źródeł i dostaw energii

 

Rozmowy Blinkena w europejskich stolicach dotyczyły także dywersyfikacji źródeł i dostaw energii. - Dywersyfikacja jest bardzo ważna dla zbudowania bezpieczeństwa energetycznego. Nie jest skierowana przeciw jakiemukolwiek krajowi, staramy się jednak, by żadne państwo nie mogło tak zdominować rynku, by używać energii jako narzędzia nacisku - powiedział. Dlatego - dodał - ważne są gaz, ropa z różnych źródeł, jak i energie odnawialne oraz inne rodzaje energii, a także łączniki gazociągowe.

 

Odnośnie do Syrii Blinken jako cel wskazał utrzymanie jedności państwa i wprowadzenie świeckiej, cieszącej się poparciem władzy, respektującej prawa różnych społeczności.

 

W ubiegłym tygodniu zastępca sekretarza stanu USA rozmawiał w Warszawie z szefem MSZ Witoldem Waszczykowskim i prezydenckim ministrem Krzysztofem Szczerskim. Spotkał się też przedstawicielami think-thanków, organizacji pozarządowych i środowisk akademickich.

 

PAP