- Jestem niezwykle szczęśliwy. Gdyby ktoś kilka miesięcy temu oznajmił, że cztery kolejki przed końcem rozgrywek zapewnimy sobie awans, uwierzyłoby w to chyba niewiele osób. Mieliśmy trzyletni plan, który udało nam się zrealizować w dwa sezony. Dla mnie liga się jednak nie skończyła. Jej finisz zaplanowano 5 czerwca; do tego czasu zamierzamy utrzymać dotychczasowy poziom i wygrać pozostałe spotkania - przyznał Niciński.

 

Niewiele jednak brakowało, aby gdynianie świętowanie musieli przełożyć na kolejny swój mecz, albo czekać na potknięcie w środowym spotkaniu Zawiszy, który u siebie zmierzy się z Chrobrym Głogów. Po strzale w 55. minucie Kamila Wacławczyka goście objęli prowadzenie i gdynianie, chociaż osiągnęli zdecydowaną przewagę, nie potrafili znaleźć sposobu na skomasowaną defensywę Bytovii. Dopiero w 88. minucie po zagraniu z prawej strony Marcusa Viniciusa Mateusz Szwoch technicznym uderzeniem doprowadził do remisu.

 

Zagrali va banque

 

- To był trudny mecz, któremu towarzyszyła spora presja. Po raz kolejny pokazaliśmy jednak charakter i walczyliśmy do końca. Przegrywaliśmy 0:1 i nie pozostało nam nic innego jak zagrać va banque. Liczyliśmy się z tym, że możemy stracić druga bramkę, ale ostatecznie udało nam się, także dzięki wspaniałym kibicom, doprowadzić do wyrównania. Jak okazało się, był to zwycięski remis - dodał.

 

Żółto-niebiescy wrócili do ekstraklasy po pięciu latach. Pomogła im w tym znakomita passa - Arka nie poniosła bowiem porażki w kolejnych 16. ligowych spotkaniach - zdobyła w nich 38 punktów, na co złożyło się 11. zwycięstw i pięć remisów.

 

"Miło na nią patrzeć"

 

- Szacunek dla Grzegorza za to co zrobił i szacunek dla Arki, że potrafiła w pewnym momencie wytrzymać presję i zatrzymała trenera Nicińskiego, który tak poukładał drużynę, że miło na nią patrzeć. Widać to także na przykładzie jej kibiców, którzy po raz pierwszy nie koncentrowali się na mojej osobie tylko dopingowali swój zespół, za co też im dziękuję.

 

- Jestem również dumy z postawy swojej drużyny. Przyjechaliśmy do Gdyni walczyć o pełną pulę i cieszyłem się, że gospodarze nie mieli przed tym spotkaniem zapewnionego awansu, bo nasza rywalizacja nabrała dodatkowego smaczku. Prowadziliśmy 1:0, ale gdynianie zdobyli w końcówce bramkę, na którą chyba zasłużyli. Na pewno dla nich ten awans jest czymś wspaniałym i szczerze im go gratuluję - podsumował trener Drutex Bytovii Tomasz Kafarski.

 

PAP