Do tej listy dochodzi "prywata" - zdaniem Jackiewicza rozpowszechniona i tolerowana na każdym kroku.

 

Jackiewicz mówił, że "skala pazerności" podczas poprzednich rządów była "porażająca". Jak zaznaczył, pomimo obowiązującej ustawy kominowej, prezes grupy Lotos rocznie zarabiał 1,5 miliona złotych, ponieważ dorabiał w spółkach zależnych.

 

"Milionowe odprawy"

 

- Były i takie spółki, w których wynagrodzenia prezesów przekraczały 3 miliony złotych rocznie, a z odprawami nawet 6 milionów rocznie - dodał. Np. prezes Orlenu za rok 2015 uzyskał 6,5 mln zł razem z odprawą, a prezes PZU - ponad 3,2 mln zł, Enei - 3,1 mln zł. Jackiewicz mówił o milionowych odprawach przekraczających granice zdrowego rozsądku, nawet dla prezesów spółek, które przeżywały trudności finansowe.

 

Wskazał, że jeden z wysokich rangą urzędników państwowych miał tak skonstruowany zakaz konkurencji, że gwarantował mu on półmilionowe wynagrodzenia, a jednocześnie wcale nie ograniczał możliwości pracy w spółce konkurencyjnej. - I tenże prezes, były wysoki urzędnik formacji PO skorzystał ochoczo z tej możliwości, dzisiaj jest prezesem jednej z prywatnej, konkurencyjnej firmy - mówił minister.

 

"Pół miliarda straty z powodu spekulacji finansowych"

 

- Pół miliarda złotych to strata, jaką poniosła jedna z ważniejszych spółek skarbu państwa na spekulacjach finansowych dotyczących hedgingu paliwowego. W konsekwencji tych gier spółka musiała wyprzedać część majątku, a koniec końców zwrócić się o pomoc publiczną do państwa - mówił.

 

Minister podał też przykład usług prawnych, za które płacono nawet 1,8 tys. zł za godzinę.

 

Jackiewicz mówił o rozrzutności w ministerstwie. - Pomimo kilkudziesięciu radców prawnych zatrudnianych w MSP, mimo wsparcia Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa w ministerstwie lekką ręką wydano 2 mln zł na usługi doradztwa prawnego (w latach 2013-2015) - mówił Jackiewicz. Zaznaczył, że połowa opracowań okazała się niepotrzebna.

 

Złoty mercedes prezesa

 

Poinformował, że w większości zagraniczne banki, które pośredniczyły w czterech projektach giełdowych skarbu państwa, otrzymały 115 mln zł. Jackiewicz mówił też o złotym mercedesie, którego zażyczył sobie prezes jednej ze spółek. Wskazał, że gdy kilka tygodni temu resort podziękował mu za pracę - na okres odprawy prezes ów zażądał auta z szoferem.

 

Minister podkreślił, że "prywatą" jest finansowanie z pieniędzy spółki SP całodobowej ochrony posiadłości jednego z prezesów oraz jego rodziny. - Prywatą było płacenie kartami służbowymi za usługi rekreacyjne, kosmetyczkę, fryzjera, prywatne zakupy - mówił.

 

Zdaniem Jackiewicza spółki skarbu państwa były wykorzystywane do celów politycznych, gier wyborczych i realizacji interesów partyjnych, do budowania kontaktów towarzyskich za państwowe pieniądze. Wymienił m.in. sponsoring sportowców, którzy byli członkami honorowego komitetu wsparcia Bronisława Komorowskiego, czy wsparcie Fundacji Lecha Wałęsy kwotą 700 tys. zł w zamian za świadczenia reklamowe, które nie zostały wykonane.

 

"Zdrada interesów państwa"

 

- Moi poprzednicy uczynili z ministerstwa skarbu państwa ministerstwo wyprzedaży. Według niego prywatyzacje firm sprzedawanych poniżej ich wartości spowodowała straty skarbu państwa w wysokości ponad 1 mld zł.

 

Wyjaśnił, że w większości podawanych przez niego przykładów nie wymieniał nazw spółek, aby im nie zaszkodzić. Zastrzegł jednak, że "sformułowaniach", które trafią w ciągu kilku najbliższych dni do prokuratury, ich nazwy zostaną podane.

 

PAP, Fot. PAP/Paweł Supernak, wideo: Polsat News

Minister skarbu Dawid Jackiewicz zapowiedział, że w ciągu najbliższych dni do prokuratury zostaną przesłane zawiadomienia dot. "kilku znanych prywatyzacji".