Kempa, mówiąc o zastanej przez PiS sytuacji w Kancelarii, użyła stwierdzenia "tsunami niegospodarności".

 

Jak zaznaczyła, głównym kierunkiem działania KPRM powinno być m.in. "tworzenie systemu ocen, wdrażanie polityk publicznych" oraz kwestie dot. sprawności działania aparatu państwa. - W tym przypadku w latach 2007-2015 skupiono się bezwzględnie i tylko na polityce informacyjnej - oceniła.

 

Dodała, że zidentyfikowała "istotne słabości kontroli zarządczej". - To był brak procedur ciągłości działania. Nie ma w Kancelarii jednorodnego, spójnego planu i systemu zarządzania ciągłością działania. Nie wdrożono systemowego modelu zarządzania po to, żeby podnieść jakość podejmowania decyzji, jakość procesów zarządczych - zaznaczyła.

 

Wysoki deficyt

 

Kempa poinformowała, że przyjęła Kancelarię z bardzo wysokim deficytem - 13 mln zł. - Jak na budżet Kancelarii to bardzo dużo. Ale to jest tylko jeden rok. Lata poprzednie to było również 13 mln, były lata gdy było 18 mln, 20 mln deficytu. Mechanizm, jaki stworzono, był taki, żeby ukrywać koszty w ramach Centrum Usług Wspólnych - powiedziała.

 

- Strata netto owego Centrum Usług Wspólnych z tego powodu, ale jeszcze kilku innych, które stały się przedmiotem stosownych wniosków do prokuratury, wyniosła w latach 2013-2015 - w 2015 - 25,7 mln zł, w 2013 - 21,7 mln zł, 2014 - 18 mln zł. Zwracała na to uwagę NIK, tyle, że nikogo to nie interesowało. Kancelaria zajmowała się w dużej mierze propagandą - powiedziała szefowa KPRM.

 

Kempa wytknęła m.in., że dwóch doradców gabinetu politycznego, tylko w 2015 roku "wygenerowało bardzo wysokie koszty usług telekomunikacyjnych". Jak mówiła, było to 147 tys. zł. - Ileż można rozmawiać przez telefon? - zastanawiała się. - Stanowiło to ok. 35 proc. ogólnych kosztów wszystkich telefonów służbowych Kancelarii - poinformowała.

 

Kempa odniosła się do prośby polityków opozycji, która zwraca się o audyt przedstawiany przez poszczególnych ministrów rządu na piśmie. - Zawsze można się zwrócić w trybie dostępu do informacji publicznej, albo ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora o poszczególne dokumenty, tylko trzeba żebyście państwo wiedzieli, co robiliście i czego chcecie się domagać - powiedziała. 

 

PAP, fot. PAP/Paweł Supernak