Plebańczyk czeka jeszcze na zgodę z Nadleśnictwa Borki na wydzierżawnienie terenu. Ewentualny skarb ma się bowiem znajdować na terenie Lasów Państwowych. Od momentu wydania zgody dyrektor muzeum będzie miał dwa tygodnie na wykonaniu odwieru.

 

- Porozumiałem się już z firmą, która go dokona. Pomoc zaoferowała również firma dystrybuująca w Polsce kamery. Ma  udostępnić najnowszy sprzęt - powiedział polsatnews.pl Plebańczyk.

 

Szacowanych na ok 0,5 mld dolarów ozdób tworzących Bursztynową Komnatę poszukiwano w Mamerkach już wielokrotnie.

 

Świadek widział, jak Niemcy zamurowywali skrzynie

 

W latach 50. ubiegłego wieku do dowództwa saperów Wojska Polskiego zgłosił się mieszkaniec Węgorzewa, dawny wartownik schronów w Mamerkach, który twierdził, że widział, jak Niemcy ciężarówkami zwozili skrzynie i jak murowali je wewnątrz obiektu.

 

Schron jest jednak potężny. Ma 80 m długości i 25 m szerokości. Wartownik nie był w stanie wskazać dokładnego miejsca, bo wszystko widział z oddali.

 

- Jego historia była na tyle wiarygodna, że dowództwo saperów zdecydowało się przez kilka dni wysadzać fundamenty betonowego schronu. Miejsca wybierali losowo. Po kilku dniach stracili jednak cierpliwość - powiedział polsatnews.pl Bartłomiej Plebańczyk.

 

Skarbu w Mamerkach poszukiwała również Służba Bezpieczeństwa. W latach 60. z więzienia w Barczewie przywiozła gauleitera Prus Wschodnich, Ericha Kocha. Uważa się, że gdy Armia Czerwona zbliżała się do Królewca, gdzie bursztynową komnatę widziano po raz ostatni, to on rozkazał, aby spakować skarb i go ukrył.

 

Podczas poszukiwań z udziałem Kocha saperzy dokonali kolejnych wysadzeń, ale skrzyń nie znaleziono.

 

Badania georadarem

 

- W 2015 r. emerytowany dowódca saperów przyjechał do naszego muzeum jako turysta i opowiedział tę historię - mówi Plebańczyk. Dyrektor muzeum wpadł wówczas na pomysł, by miejsce przeszukać przy pomocy georadaru.

 

- Wiele grup szukało tutaj skarbu, ale akurat nie w tym miejscu. Wynajęliśmy profesjonalną firmę i po dwóch godzinach pracy znalazła ona to pomieszczenie. Ciężko było nam w to uwierzyć, bo nastąpiło to w tak prosty, szybki sposób - relacjonuje Plebańczyk.

 

Jako odkrywca zgłosił ten fakt w Urzędzie Miejskim w Węgorzewie. Jeśli okaże się, że w schronie są słynne bursztynowe rzeźby, jako zabytek przejdą one na właśność Skarbu Państwa. Jeśli jednak będzie tam np. złoto, dostanie znaleźne.

 

Dyrektorowi wciąż nie udało się skontaktować się z turystą, byłym dowódcą saperów, dzięki któremu wpadł na trop znaleziska. - Tego dnia panowało takie zamieszanie, że nie zdążyłem od niego wziąć numeru telefonu. Chciałbym mu osobiście podziękować i pozostać w kontakcie - powiedział Plebańczyk.

 

Dzieje Bursztynowej Komnaty

 

Słynna bursztynowa komnata to sala o wymiarach 10,5 m x 11,5 m. Powstała na początku XVIII w. z inicjatywy Króla Prus Fryderyka I Hohenzollerna. Miała zdobić jego gabinet w podberlińskim pałacu w Charlottenburgu. Do pokrycia ścian gabinetu płaskorzeźbami, herbami, ramami, ozdobniki itp. wykorzystano 6,5 ton bursztynu a prace trwały 11lat

 

W 1716 roku car Rosji Piotr I Wielki w czasie wizyty w Poczdamie, tak zachwycił się arcydziełem, że Fryderyk Wilhelm I (syn Fryderyka I) podarował mu komnatę jako dowód przyjaźni i potwierdzenie zawartego sojuszu.

 

Dar trafił do Petersburga. W 1755 roku z polecenia carowej Elżbiety I przewieziono go do Carskiego Sioła. Tam komnata została rozbudowana i wzbogacona. W 1941 r. pałac został ograbiony przez Niemców. Bursztynowa Komnata trafiła do zamku w Królewcu. 9 kwietnia 1945 r. Armia Czerwona zdobyła królewiecką twierdzę, jednak skarbu nigdy nie odnaleziono. Według różnych teorii, komnata była przewożona w samolocie, który spadł do jeziora Resko Przymorskie k. Rogowa; została zatopiona w jednymz fińskich jezior lub spłonęła podczas pożaru zamku.

 

W Pałacu Katarzyny w Carskim Siole znajduje się kopia zaginionej Bursztynowej Komnaty, ukończona w 2003 r. Według rosyjskich źródeł, prace nad rekonstrukcją komnaty rozpoczęto w 1979 i prowadzono je na podstawie zachowanych zdjęć i dokumentów. Kopia kosztowała 11,5 mln dolarów.

  

polsatnews.pl