Ale bezpośrednie łapówki - podkreśla MFW - to tylko część "niezwykle złożonego problemu". Korupcja generuje też obniżenie wzrostu gospodarczego, utratę niezapłaconych podatków, mniej środków na inwestycje publiczne oraz edukację i opiekę zdrowotną oraz utrwala zjawisko biedy. Największa skala problemu jest w krajach najuboższych i rozwijających się.

 

"Biedni są dotknięci w sposób nieproporcjonalny, gdyż w większym stopniu są uzależnieni od usług publicznych, które stają się bardziej kosztowne na skutek korupcji" - napisała we wstępie do raportu szefowa MFW Christine Lagarde. "Podczas gdy bezpośrednie gospodarcze koszty korupcji są dobrze znane, pośrednie koszty mogą być bardziej znaczące i wyniszczające" - dodała.

 

"Korupcja ma szerszy żrący wpływ na społeczeństwo. Podważa zaufanie do rządów i prowadzi do erozji etycznych standardów prywatnych obywateli" - podkreślała Lagarde.

 

Nie wymieniając w raporcie żadnych krajów z nazwy napisano tam, że korupcji sprzyja uzależnienie od nieodnawialnych surowców naturalnych oraz konflikty o kontrolę nad nimi.

 

Podkreślono, że walce z korupcją sprzyjają zarówno konsekwentne surowe ściganie i karanie korupcji, jak i ograniczenie stopnia regulacji prawnych, gdyż w ten sposób eliminuje się część okazji do łapówek dla urzędników. Przy czym ryzyko ich wystąpienia jest większe, gdy urzędnik ma dużo swobody w stosowaniu przepisów.

 

Lagarde weźmie udział w londyńskim szczycie, u boku m.in. amerykańskiego sekretarza stanu Johna Kerry'ego oraz ok. 40 szefów państw i rządów.

 

PAP