Skazana na 22 lata kolonii karnej Sawczenko znajduje się obecnie w więzieniu w Nowoczerkasku w obwodzie rostowskim na południu Rosji.

 

- Przed chwilą dowiedziałem się, że matki Sawczenko nie wpuszczono do córki w dniu urodzin (...) 78-letnia staruszka Maria Iwanowna nie pozdrowi córki Nadii na jej 35-lecie - napisał na Twitterze adwokat Mark Fejgin.

 

"Świńskie zachowanie"

 

- Pokonała bardzo długą drogę, żeby złożyć córce życzenia urodzinowe. I spotkała się z takim świńskim zachowaniem - dodał drugi obrońca Sawczenko, Nikołaj Połozow.

 

Życzenia urodzinowe więzionej w Rosji oficer przekazał w środę prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, który nazwał Sawczenko "symbolem wiary w zwycięstwo Ukrainy nad agresorem". - Robię wszystko, by powitać ukraińską bohaterkę na ziemi ojczystej - napisał na Facebooku.

 

Mandat 500 dol.

 

W niedzielę matka Sawczenko poinformowała, że jej córka zapłaciła grzywnę za rzekome nielegalne przekroczenie granicy Rosji, co ma jej pomóc w powrocie do ojczyzny. 30 tysięcy rubli (ok. 500 dolarów) na ten cel Sawczenko otrzymała od ukraińskich dyplomatów. Obrońcy lotniczki wyjaśnili, że jeśli nie zapłaciłaby ona grzywny, nie mogliby złożyć dokumentów, które być może pozwolą na przekazanie jej władzom ukraińskim.

 

Wcześniej Federalna Służba Więzienna Rosji (FSIN) uzależniła wysłanie do sądu dokumentów w sprawie przekazania Sawczenko Ukrainie od zagwarantowania przez władze w Kijowie, że odbędzie ona w kraju wyrok wydany przez sąd w Doniecku w Rosji.

 

22 lata kolonii karnej

 

Sawczenko zagroziła rozpoczęciem kolejnej głodówki, jeśli proces jej wydania Ukrainie będzie się przedłużał. Kreml wcześniej jako jedyny warunek przekazania lotniczki do kraju podał zastosowanie w jej sprawie ustawodawstwa rosyjskiego.

 

Rosyjskie władze oskarżyły, a następnie skazały Sawczenko na 22 lata kolonii karnej, uznając ją za współwinną śmierci dwóch rosyjskich dziennikarzy podczas walk w Donbasie w 2014 roku. Sawczenko, która jako urlopowana oficer ukraińskiej armii walczyła wtedy przeciwko prorosyjskim separatystom, nie przyznała się do winy. Lotniczka utrzymuje, że została uprowadzona przez separatystów do Rosji, zanim dziennikarze zostali zabici.

 

PAP