Premier Beata Szydło, wraz z ministrami, przedstawiła w środę w Sejmie raport dotyczący 8 lat rządów koalicji PO-PSL.


- Nie otrzymaliśmy żadnego dokumentu na piśmie, a jedynie szereg przeźroczy na telebimie w sali sejmowej. Otrzymaliśmy szereg informacji od ministrów, ale nie poszedł za tym żaden dokument, tak jakby PiS zostało zaskoczone terminem, w którym prezentuje ten audyt – powiedziała Lubnauer.


W jej ocenie zaprezentowanie raportu PiS w tym terminie jest wynikiem jedynie udanego marszu opozycji, który odbył się 7 maja w Warszawie oraz "spodziewanej w piątek obniżki ratingu Polski przez agencję Moody's".


Nowoczewsna: audyt może zaszkodzić Polsce


- Zastanawiamy się, jak dalej ma zamiar działać PiS, które zamiast chwalić się swoimi sukcesami po pół roku rządów, prezentuje tak niedoskonały raport. Mam wrażenie, że Polsce może tak naprawdę zaszkodzić ten audyt, który dzisiaj usłyszeliśmy – zaznaczyła Lubnauer.
Inna posłanka Nowoczesnej Monika Rosa dodała, że "prawdziwy audyt powinien zawierać także informację, co udało się zrobić i jakie są dalsze plany działań". - O tym jednak PiS nic nie mówi - zwróciła uwagę.


- Zarzuty stawiane poprzedniemu rządowi PO-PSL przez obecny rząd są bardzo poważne. Liczymy w związku z tym, że minister szkolnictwa (wyższego) Jarosław Gowin odniesie się do swojej pracy i swojego departamentu za rządów PO. Liczymy, że minister rozwoju Mateusz Morawiecki odniesie się swoich działań jako doradcy premiera Donalda Tuska za czasów rządów Platformy Obywatelskiej - dodała.


PSL: akt bezradności


- Uważam, że jest to akt bezradności, brak pomysłu na współczesność, na przyszłość i grzebanie w przeszłości i tak odbieram cały ten audyt – powiedział były minister rolnictwa Marek Sawicki z PSL. - Na razie, póki co, wielkich rewelacji nie usłyszałem - dodał.


W ocenie Sawickiego raport jest jedynie ruchem wyprzedzającym, przed 13 maja, kiedy ma być ogłoszony rating dla Polski przez agencję Moody's, a nie jest to rzetelne przedstawienie raportu i dyskusja.


- Gdyby ten raport miał być rzetelny, to by był przygotowany przez chociażby Najwyższą Izbę Kontroli, albo jakieś jednostki zewnętrzne, przedstawiony osobom, ministrom poprzedniego rządu, których dotyczy, żeby można było się profesjonalnie do tego odnieść. W tego typu dyskusji, kiedy mamy 7 minut na wystąpienie, to nawet nie będzie można się profesjonalnie odnieść do raportu - zaznaczył.

 

PSL: rząd naraża Polskę na niebezpieczeństwo


- Jesteśmy dziś świadkami spektaklu, który urządził nam polski rząd. Dużo w nim słów, mało konkretów; hipokryzja w najwyższym wymiarze. Naprawdę, rząd dziś naraża na niebezpieczeństwo Polskę - powiedział Kosiniak-Kamysz.


Według niego "po pierwsze mówienie o zagranicznych inwestorach, że dziś mają ok. 50 proc. pod swoim zarządem i mówienie, że to powinno się zmienić jest niedopuszczalne" i szkodzi gospodarce kraju. - Z jednej strony cieszą się, że Mercedes w Polsce inwestuje, a z drugiej strony chcą wypchnąć inwestorów z kraju. Jak to wpłynie na pozycję złotówki, na oprocentowanie polskich obligacji? Jak to przełoży się na obsługę długu publicznego, na kredyty Polaków? - pytał lider PSL.


Jego zdaniem po środowej debacie w Sejmie Polska "będzie na świecie osłabiona, bo niestety rząd Polski nie dba o jej interesy". - Narażenie Polaków na straty jest dziś bardzo realne - przekonywał szef ludowców.


PSL: to jest zwykły raport polityczny


Ponadto - uznał - trudno nazwać raport PiS audytem. - Audyt z definicji powinien być obiektywny, a o jakim obiektywizmie można mówić, gdy dokonuje go inna partia polityczna, wrogo nastawiona do całego świata i całej reszty? Nie wolno nazywać tego audytem; to jest zwykły raport polityczny - ocenił.


Kosiniak-Kamysz wyraził też ubolewanie, że jego praca w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej nie została doceniona. - W ostatnich latach dużo udało się tu zrobić i myślałem, że tutaj wzbiją się trochę nasi następcy i przyznają, że tu może nie wszystko, ale wiele udało się zrobić. A tu nie ma podsumowania zysków i strat, jest tylko nakreślanie swojej wizji świata pod swoje argumenty - wskazał.


Lider PSL powiedział, że przykro mu, że politycy PiS nie zauważyli pozytywnych zmian dot. urlopów macierzyńskich, żłobków, przedszkoli czy wprowadzenia darmowego podręcznika szkolnego.


Zaznaczył, że jego zdaniem PiS przygotowało swój raport, by "przykryć" sprawę demonstracji KOD oraz zbliżające się ogłoszenie ratingu Polski. Skrytykował też rząd za to, że poświęca czas na audyty, zamiast na pracę w resortach.

 

Kukiz'15: To był happening polityczny


- To, co widzieliśmy, nie wyczerpuje znamion audytu. Nic nie zostało nam przedstawione na piśmie, mówiono wiele o nieprawidłowościach, ale nic nie zrobiono - a skoro było tak źle - gdzie doniesienia do prokuratury? Rząd nie jest od robienia happeningów w polityce, tylko żeby działać - powiedział dziennikarzom w Sejmie Jakubiak.


Dodał, że "jeśli są takie sytuacje, że zarządy spółek wyprowadzają setki milionów zł, to prokurator wchodzi, wyjaśnia sprawę, pieniądze do zwrotu". - Tak się to powinno dziać - ocenił.


- Generalnie audyt to było mówienie o tym, jak było źle i jak ma być lepiej, ale na pewno nie był to audyt. On powinien być w formie pisemnej, powinny być daty, sumy, nazwiska - podsumował Jakubiak.


Polityka Kukiz'15 spytano o to, czy coś zaskoczyło go w wystąpieniach ministrów.


- Zaskoczyło mnie to, że pan wicepremier Morawiecki w nawet dobrym wystąpieniu powiedział parę rzeczy, które serce mi uradowały, ale nie powiedział choćby jednym zdaniem jak ulżyć przedsiębiorcom, mówił tylko jak ulżyć skarbowi państwa. Tymczasem to my, przedsiębiorcy, jesteśmy od ośmiu lat gnębieni przez państwo polskie i oczekujemy uproszczenia naszego życia - my chcemy mieć klarowne przepisy i klarowne podatki. O tym - ani słowa - powiedział Jakubiak.

 

PAP