- Ogromny wysiłek, który w poprzednich ośmiu latach podjęto, żeby zreformować zarówno szkolnictwo wyższe, jak i system nauki w Polsce nie tylko nie przyniósł korzystnych rozwiązań, ale niestety w tym czasie cofnęliśmy się w stosunku do konkurencji. To nie jest teza polityczna. Tę tezę uzasadniają kryteria takie jak miejsce Polski w rankingach uczelni czy w rankingach innowacyjności. Dzisiaj zaczynamy nie od punktu wyjścia, zaczynamy od konieczności nadrobienia regresu - ocenił szef resortu nauki, przedstawiając w Sejmie bilans rządów PO-PSL w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego.

 

Przypomniał, że szkolnictwo wyższe w latach 2011-2014 przeszło dwie głębokie próby reformy. - Intencje tej reformy były pozytywne. Chodziło z jednej strony o dostosowanie systemu szkolnictwa wyższego do systemu bolońskiego, z drugiej zaś o wypracowanie obiektywnych kryteriów oceny działalności naukowej i działalności dydaktycznej umożliwiającej wzrost konkurencyjności między uczelniami. Gorzej jest, jeżeli chodzi o efekty - podkreślił minister.

 

Jego zdaniem jedną z przyczyn fiaska reform był "arbitralny sposób wprowadzania zmian". Jak mówił, podstawą do tych reform był raport przygotowany przez jedną z międzynarodowych firm doradczych.

 

Rządy autorytarne w resorcie

 

- Jednak zarówno treść tego raportu, ale też zakres wprowadzanych reform, nie były konsultowane ze środowiskiem akademickim - mówił Gowin. Przypomniał, że skrajnym przykładem autorytaryzmu ówczesnego resortu (kierowanego przez Barbarę Kudrycką - przyp. red.)  był przypadek kontroli, którą próbowano skierować do Uniwersytetu Jagiellońskiego, dotyczącej pracy magisterskiej Pawła Zyzaka.

 

Książka Pawła Zyzaka "Lech Wałęsa. Idea i historia", oparta była na jego obronionej w 2008 roku na Wydziale Historycznym UJ pracy magisterskiej. W książce Zyzak napisał m.in., że Lech Wałęsa był agentem SB i w czasach młodości miał nieślubne dziecko.

 

Po publikacji ówczesna minister nauki Barbara Kudrycka złożyła wniosek do Państwowej Komisji Akredytacyjnej o kontrolę na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Potem ten wniosek wycofała.

 

- Autorytarny styl wprowadzania zmian ustał w momencie objęcia urzędu ministra nauki przez Lenę Kolarską-Bobińską. Problem polegał na tym, że wtedy wszystkie rozstrzygnięcia legislacyjne były już gotowe. Tymczasem treść tych rozstrzygnięć jaskrawo rozmija się z potrzebami polskich uczelni i polskiej nauki - zaznaczył Gowin.

 

Dziś - jak ocenił - polskie uczelnie uginają się pod jarzmem przeregulowania.

 

"Tempo zmian wywołało chaos"

 

Zdaniem Gowina dodatkowym problemem, towarzyszącym wprowadzanym zmianom, było tempo ich wprowadzania, skutkujące gigantycznym chaosem. "Ustawa o szkolnictwie wyższym podlegała tylu nowelizacjom, że obecnie w wielu punktach jest nieczytelna. W środowisku akademickim panuje powszechny konsens co do tego, że potrzebna jest nowa ustawa - dodał.

 

Gowin w swoim wystąpieniu zwracał też uwagę na takie mierniki efektów działań jak światowe rankingi poziomu uczelni. - Najlepsza polska uczelnia w rankingu szanghajskim jest w 4. setce. A niestety z roku na rok ta pozycja się obniża - powiedział.

 

Zwrócił uwagę, że mimo wydania wielu miliardów złotych na innowacyjność w rankingu innowacyjności Polska spadła do najniższej kategorii w Unii Europejskiej. Polska uzyskała też zaledwie 15 najbardziej prestiżowych europejskich grantów, przyznawanych przez Europejską Radę ds. Badań Naukowych (European Research Council - ERC), kiedy np. mniejsze od nas Węgry mają ich 35.

 

- Mamy wybitne instytuty badawcze, które są niedofinansowane, i mamy instytuty badawcze tylko z nazwy, żyjące np. z najmu nieruchomości.  Zwrócił uwagę, że wiele imponujących pod względem sprzętu naukowego laboratoriów i centrów badawczych "świeci pustkami". "Budując te centra, nie zapewniano środków niezbędnych na ich funkcjonowanie - mówił minister. Jednym z takich centrów - dodał - jest wrocławskie Centrum EIT+, które nie ma dziś środków na prowadzenie badań i codzienne funkcjonowanie.

 

Jak przyznał Gowin, oznaki niegospodarności czy nieprawidłowości finansowych dostrzegł tylko w jednym obszarze działań poprzedniego szefostwa resortu nauki - w obszarze finansowania Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

 

Zawiadomienie do CBA

 

Zaznaczył, że to jego poprzedniczka minister Lena Kolarska-Bobińska, jeszcze w ostatnich dniach swojego urzędowania na stanowisku szefowej resortu nauki, zleciła audyt w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju.

 

- Ten audyt niestety potwierdził nieprawidłowości związane przede wszystkim z grupą programów BRIdge. Tam doszło do takich sytuacji, jak przekroczenie o 90 mln zł kwoty umów na finansowanie. Tych 90 mln w budżecie NCBR nie ma - powiedział Gowin. Jak wyjaśnił, dochodziło m.in. do konfliktu interesów i do nierównego traktowania wnioskodawców.

 

- Efektem audytu jest skierowanie przeze mnie wniosku o podjęcie działań, o wszczęcie czynności ze strony Centralnego Biura Antykorupcyjnego - dodał Gowin.

 

Minister powiedział, że prawdopodobnie do nieprawidłowości w NCBR mogło też dojść przy wydawaniu środków na promocję. Jak przyznał, niewspółmiernie duża część tych środków trafiała do "określonej grupy mediów", wśród których znalazła się np. "Gazeta Wyborcza" czy "Newsweek", a także portal internetowy stworzony przez Tomasza Lisa.

 

- W tej chwili jesteśmy po audycie, czekamy na wyjaśnienia pokontrolne ze strony NCBR, jeżeli wstępne ustalenia audytu się potwierdzą - z przykrością będę musiał wszcząć działania natury prawnej - powiedział Gowin.

 

PAP