Błaszczak poinformował, że w czasie poprzednich 8 lat rządów zlikwidowano ponad połowę - 418 z 817 - posterunków policji, a obecnie trwa proces ich przywracania.

 

Szef MSWiA przypomniał, że poprzedni rząd zlikwidował dwa oddziały Straży Granicznej na południowej granicy Polski. W tym kontekście minister nawiązał do decyzji podjętej na forum Unii Europejskiej z września 2015 roku, w ramach której Polska zobowiązała się przyjąć ok. 7 tys. uchodźców w latach 2016-2017.

 

- To karygodna decyzja, którą podjęła moja poprzedniczka pani minister Teresa Piotrowska. To decyzja polegająca na zagłosowaniu za kwotową relokacją tzw. uchodźców. W rzeczywistości są to emigranci ekonomiczni z Azji, Bliskiego Wschodu oraz Afryki - powiedział Błaszczak.

 

"Rozbito solidarność Grupy Wyszehradzkiej"

 

Jego zdaniem ta decyzja jest niezgodna z "fundamentalnymi interesami Polski". - Zagłosowanie za tą decyzją zamyka nam możliwość, żeby ją zaskarżyć. To spowodowało także rozbicie solidarności Grupy Wyszehradzkiej, bo Czesi, Słowacy, Węgrzy zagłosowali przeciwko. Przez rząd koalicji PO-PSL to wspólne stanowisko zostało złamane - powiedział Błaszczak.

 

Zdaniem ministra za rządów PO-PSL policja była wykorzystywana do antagonizowania grup społecznych niewygodnych dla władzy. Jak przekonywał, tak było np. w przypadku rolników, którzy protestowali w obronie polskiej ziemi oraz kibiców, którzy ośmielili się krytykować Donalda Tuska.

 

- Pamiętamy tzw. akcję widelec jesienią 2008 r., kiedy zatrzymano ponad 700 kibiców. Ta akcja miała charakter z jednej strony marketingowy, bo wówczas premier Donald Tusk mówił jak świetnie walczy z kibicami. Ale są też takie tezy, że ta akcja miała drugie dno, że chodziło o interesy pewnego koncernu, który był właścicielem klubu sportowego - mówił.

 

Zatrzymani kibice, jak dodał, są uniewinniani. - Cała ta akcja czemu służyła? Czy służyła poprawie sytuacji, bezpieczeństwa na stadionach? Nie, cele były zupełnie inne - stwierdził.

 

Ocenił, że poprzednie kierownictwo resortu lekceważyło zagrożenia. - Przez ponad rok nie przeprowadzono zmian ustawy o policji (regulującej zasady prowadzenia inwigilacji - red.), jako realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego” - mówił.

 

Brak ustawy o policji, antyterrorystycznej, nadzoru nad BOR

 

- Państwo podobno tak bardzo szanujecie Trybunał Konstytucyjny i jego orzeczenia, a nie przeprowadziliście zmiany ustawy, co groziło tym, że od 6 lutego tego roku policja i służby specjalne nie miałyby narzędzi do tego, żeby stać na straży bezpieczeństwa obywateli, nie miałyby możliwości działań operacyjnych - powiedział.

 

Inne zarzuty wymienione przez Błaszczaka to brak ustawy antyterrorystycznej, nadzoru nad BOR, a „przede wszystkim brak odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków 10 kwietnia 2010 roku, gorzej, bo awanse po tragedii smoleńskiej”.

 

Demokracja w Polsce kwitnie, policja pod rządami Prawa i Sprawiedliwości nie będzie uczestniczyła w jakichkolwiek prowokacjach, nie będą płonęły budki strażnicze przy ambasadach, natomiast policja przy manifestacjach będzie zapewniała bezpieczeństwo manifestującym” - mówił Błaszczak.

 

- Koalicja PO-PSL potrafiła zadbać o pewne interesy - na przykład o emerytury dla byłych funkcjonariuszy PRL, sięgały one nawet 21 tys. zł miesięcznie. To też naprawimy - mówił.

 

PAP, fot. PAP/Paweł Supernak