Steinmeier podkreślił, że Francji i Niemcom udało się zapobiec wybuchowi "otwartej wojny w środku Europy".

 

- Jeżeli porównamy sytuację wyjściową w zakresie bezpieczeństwa z dniem dzisiejszym, to chociaż nie jest ona całkowicie zadowalająca, to przynajmniej jest mniej ryzykowna niż rok temu - powiedział szef niemieckiego MSZ.

 

"Potrzebne przede wszystkim postępy w ich realizacji"

 

- Prawdą jest jednak także to, że od miesięcy nie jesteśmy w stanie skłonić Moskwy, Kijowa i separatystów do postępu w realizacji ustaleń, które sami w Mińsku przyjęli - zauważył minister. Postępy, jeśli w ogóle można o nich mówić, dokonują się w "ślimaczym tempie" - ocenił Steinmeier.

 

- To jasne, że procesu mińskiego nie można przewlekać ad calendas Graecas. Dlatego podczas jutrzejszego spotkania potrzebne jest nie tylko jasne poparcie przez strony konfliktu porozumień z Mińska, lecz przede wszystkim postępy w ich realizacji - oświadczył niemiecki minister spraw zagranicznych.

 

Spotkanie w Berlinie

 

Na zaproszenie Steinmeiera do stolicy Niemiec przyjadą w środę szefowie dyplomacji: Jean-Marc Ayrault z Francji, Siergiej Ławrow z Rosji i Pawło Klimkin z Ukrainy. Rozmowy odbędą się w domu gościnnym niemieckiego MSZ - willi Borsig.

 

Spotkanie ma być poświęcone przygotowaniu wyborów lokalnych na kontrolowanym przez separatystów wschodzie Ukrainy. Poruszony ma być też temat "interesujących propozycji" Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) w sprawie ustabilizowania sytuacji w regionie.

 

Trójstronna grupa kontaktowa ds. konfliktu na wschodzie Ukrainy (Ukraina, Rosja, OBWE) oraz przedstawiciele separatystów uzgodnili wstrzymanie ognia od 30 kwietnia na czas wschodnich świąt wielkanocnych, co najmniej do 9 maja.

 

Sekretarz generalny OBWE Lamberto Zannier ocenił, że po względnej ciszy w czasie Wielkanocy w konflikcie między ukraińskimi siłami rządowymi a prorosyjskimi separatystami sytuacja w Donbasie znów zaczyna się zaostrzać.

 

- Podczas świąt wielkanocnych widzieliśmy, że ustalenia o wstrzymaniu ognia przeważnie były przestrzegane, jednak teraz dostrzegamy powrót do tendencji z poprzednich miesięcy; widzimy naruszanie rozejmu, a w niektórych regionach mamy do czynienia ze wznowieniem działań bojowych - powiedział w poniedziałek dziennikarzom w Kijowie.

 

Rozmowy od dwóch lat

 

Rozmowy w gronie czterech państw trwają od lata 2014 roku. Odbywają się zwykle na szczeblu ministrów spraw zagranicznych.

 

Nazwę format normandzki przyjęto po spotkaniu w Normandii kanclerz Niemiec Angeli Merkel oraz prezydentów Francji, Rosji i Ukrainy: Francois Hollande'a, Władimira Putina i Petra Poroszenki. 6 czerwca 2014 roku na marginesie obchodów 70. rocznicy lądowania aliantów w tym francuskim regionie doszło do pierwszych rozmów czworga przywódców o uregulowaniu sytuacji na wschodzie Ukrainy.

 

Od tej pory format normandzki to rozmowy przywódców - także telefoniczne - i innych wysokiej rangi przedstawicieli czterech państw. Sami przywódcy od rozmów w Normandii spotkali się osobiście dwukrotnie. W Mediolanie rozmawiali o Ukrainie na marginesie szczytu ASEM 16-17 października 2014 roku, a 11-12 lutego 2015 roku spotkali się w Mińsku.

 

Mińskie ustalenia

 

Porozumienie wypracowane w stolicy Białorusi przewidywało przerwanie ognia w poszczególnych rejonach obwodów donieckiego i ługańskiego na wschodzie Ukrainy od 15 lutego 2015 roku. Przewidywało także wycofanie przez ukraińskie siły rządowe i prorosyjskich separatystów całego ciężkiego uzbrojenia w celu stworzenia strefy bezpieczeństwa po obu stronach tzw. linii styczności, a także odzyskanie przez Ukrainę kontroli nad granicą z Rosją. Proces ten miała wspierać OBWE i jej obserwatorzy wysłani na wschód Ukrainy.

 

ONZ szacuje, że od wybuchu konfliktu na wschodzie Ukrainy zginęło ponad 9 tysięcy ludzi.

 

PAP