Przeznaczony do zamknięcia jest Dadaab, największy obóz uchodźczy na świecie, w którym według ONZ przebywa kilkaset tysięcy osób pochodzenia somalijskiego, oraz Kakuma, gdzie mieszkają uchodźcy m.in. z Somalii i Sudanu Południowego.

 

Karanja Kibicho, sekretarz Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Handlu Międzynarodowego powiedział, że zamknięcie obozów związane jest z ryzykiem ze strony grupy terrorystycznej Al-Szabab. "Kenia, biorąc pod uwagę interesy bezpieczeństwa narodowego zdecydowała, że przyjmowanie uchodźców dobiegło końca" - napisał w oświadczeniu.

 

Zwrócił się również do społeczności międzynarodowej o pomoc w "złagodzeniu cierpień uchodźców" i zaapelował o wspólną odpowiedzialność za nich.

 

Termin zakmnięcia nie został jeszcze wyznaczony, jednak rząd już rozwiązał Departament ds. Uchodźców.

 

Decyzja rządu spotkała się z krytyką organizacji praw człowieka. Muthoni Wanyeki, dyrektor Amnesty International w Afryce Wschodniej powiedział, że decyzja rządu jest "lekkomyślna" i może doprowadzić do powrotu tysięcy osób do Somalii, gdzie ich życie nadal będzie w niebezpieczeństwie. "Byłoby to naruszenie zobowiązań Kenii wynikających z prawa międzynarodowego" - dodał.

 

Kolejna zapowiedź

 

Zamknięciem Dadaab Kenia groziła już w ubiegłym roku, gdy somalijska islamistyczna partyzantka Al-Szabab przeprowadziła atak terrorystyczny na kampus kenijskiego uniwersytetu Garissa. Zginęło wówczas 148 osób.

 

Zapowiedź kenijskich władz wywołała ostrą krytykę ONZ i organizacji pomocowych. Zamknięcie obozów miałoby "dramatyczne i zagrażające życiu" konsekwencje - podkreślali Lekarze bez Granic (MsF).

 

PAP, independent.co.uk