- Ten kraj potrzebuje kanclerza, za którym stoi cała jego partia. Rząd potrzebuje silnego nowego początku. Kto nie ma takiego poparcia, nie jest w stanie wywiązać się z tego zadania - podkreślił Faymann.


Jego rzecznik dodał na zwołanej naprędce konferencji prasowej: "Większość (w partii) nie wystarcza".


Odejście od polityki "otwartych drzwi"


W swoim oświadczeniu odchodzący kanclerz przypomniał, że po trudnym okresie kryzysu finansowego kraj stanął w ubiegłym roku w obliczu kryzysu migracyjnego. Zdaniem Faymanna Austria poradziła sobie z tymi wyzwaniami.


Polityk bronił też decyzji o odejściu od tzw. polityki otwartych drzwi wobec migrantów i wprowadzaniu kolejnych obostrzeń w austriackiej polityce azylowej. Oznajmił, że na początku roku stało się jasne, że Wiedeń nie może liczyć na wspólne, europejskie rozwiązanie kryzysu. - Zachowalibyśmy się nieodpowiedzialnie, gdybyśmy nie zastosowali własnych środków - zaznaczył.


Kanclerz pod presją


Twarde stanowisko Faymanna w sprawie przepisów azylowych oraz niezadowalające wyniki SPOe w niedawnych wyborach prezydenckich i regionalnych sprawiły, że kanclerz znalazł się pod presją ze strony związków zawodowych i partyjnej młodzieżówki - zauważa Reuters.


W wyborach prezydenckich pod koniec kwietnia wygrał kandydat skrajnej prawicy Norbert Hofer, daleko w tyle zostawiając kandydatów SPOe i Austriackiej Partii Ludowej - dwóch ugrupowań, które dominowały w austriackiej polityce od II wojny światowej. Wcześniej zarówno socjaliści, jak i ludowcy ponieśli straty w wyborach regionalnych.

 

PAP