Dokładnie rok temu, w maju - Andrzej Duda obiecał frankowiczom ustawę, która rozwiąże ich problemy. Szybszy niż prezydent okazał się warszawski sąd. Sprawa zajęła 10 miesięcy, wyrok zapadł – precedensowy.

 

Frankowicz, który wziął 130 tysięcy kredytu, a dziś, po 10 latach spłacania, ma do spłacenia 160 tysięcy, wygrał z bankiem. - Bank musi oddać mi pieniądze, które nadpłaciłem. Dostanę kredyt złotówkowy, bez waloryzacji - powiedział klient mBanku. Mężczyzna otrzyma prawie 20 tysięcy złotych rekompensaty, bo tyle nadpłacił przez kredyt we frankach, a nie w złotych.

 

Pierwszy taki wyrok

 

Sąd zdecydował, że kredyt jest złotowy, bo zasady, na jakich bank przeliczał raty z franka - były niedozwolone. - Zostalo to uznane za niezgodne z prawem i niezgodne z dobrymi obyczajami – powiedział Polsat News Zbigniew Drzewiecki, adwokat frankowicza.

 

MBank, który przegrał sprawę, odmówił komentarza. Czeka na uzasadnienie sądu.

 

Profesor Witold Modzelewski przekonuje, że sądy nie rozwiążą problemu frankowiczów. Może to zrobić tylko ustawa. - Ten wyrok pokazuje, że potrzeba rozwiązania problemu na korzyść kredytobiorców jest czymś oczywistym - powiedział doradca prezydenta ds. ustawy frankowej.

 

Złoty słabnie

 

W oczekiwaniu na nową ustawę frankową słabnie złoty. Od kilku miesięcy pozostaje najsłabszą walutą regionu Europy Środkowo-Wschodniej.  - Może potrząsnąć sektorem bankowym i gospodarką, więc wśród inwestorów widać pewną nerwowość – skomentował  Ignacy Morawski, ekonomista.  

 

Polsat News