Instytut Pamięci Narodowej od kwietnia prowadzi inwentaryzację pomników wdzięczności Armii Czerwonej, wzniesionych w Polsce po II wojnie światowej. Po tym, jak rosyjskie media, cytując wypowiedź szefa IPN Łukasza Kamińskiego, poinformowały o planach usunięcia 500 takich pomników, rosyjskie MSZ akcję nazwało "barbarzyństwem".

 

- Tam, gdzie ginęli ludzie, są pochowani na naszej ziemi. My zgodnie z naszym polskim podejściem do miejsc pochówku porządkujemy to, utrzymujemy w należnym szacunku - poinformował Ciosek. Dodał, że pomniki, które były stawiane Związkowi Radzieckiemu "za to, że wyzwolił", "podlegają innym ocenom i kryteriom i są przedmiotem dużej awantury politycznej".

 

- Zwycięstwo nad Hitlerem, nad Niemcami, buduje głęboko tożsamość Rosjan, to jest przedmiot ich dumy. Pamięć i historia jest dla nich niezwykle istotna. Powinniśmy też rozumieć wrażliwość drugiego na ten temat - komentował.

 

"Nie możemy dopuścić do konfliktu zbrojnego"

 

Pytany o to, czy powinniśmy się czuć zagrożeni najnowszą techniką wojskową Rosji, odpowiedział: – Oczywiście w sensie technicznym tak, bo nie jesteśmy w stanie się przeciwstawić, nie damy rady. Też trudno liczyć w 100 proc. na NATO. Trzeba robić w związku z tym wszystko, by nie dopuścić do konfliktu zbrojnego w tej części Europy, zwłaszcza, że nie ma konieczności by taka wojna była.

 

Ciosek ocenił, że "prawdziwe zagrożenie dla naszej cywilizacji idzie z południa". - Powinniśmy zmierzać do bardziej rozumnej polityki wokół nas. Żeby można było mieć poczucie braku realnego zagrożenia - dodał.

 

"Polska nie jest Rosji do niczego potrzebna"

 

- My przeceniamy swoje znaczenie - powiedział komentując polsko-rosyjski konflikt. Dodał, że ten Rosjan "nie ziębi ani nie grzeje". - Nie jest im potrzebny, nam jest potrzebny, bo budujemy takie poczucie swojej wagi - ocenił. - Pora kończyć, to nic nie daje - podsumował.

 

Polsat News