Adwokaci oskarżonego podczas procesu odwoławczego domagali się ponownego rozpatrzenia sprawy. Ich zdaniem większość wniosków dotycząca m.in. przesłuchania kluczowych świadków została bezzasadnie odrzucona. Sąd okręgowy nie podzielił ich stanowiska.

 

- Orzeczenie sądu pierwszej instancji nie jest obarczone żadnymi uchybieniami, które by powodowały konieczność uchylenia tego wyroku niezależnie od granic jego zaskarżenia - powiedziała sędzia Dorota Maciejewska-Papież.

 

Podczas procesu obrona zwróciła także uwagę na wysokość kary dla oskarżonego, która zdaniem mec. Andrzeja Reichelta, wynikała z medialnego charakteru procesu.

 

- Na całym postępowaniu przygotowawczym zaciążył element, iż w samochodzie znajdowały się ciała ludzkie. Nie ulega wątpliwości, że była to sprawa nietypowa i bulwersująca. Ten przypadek odbił się szerszym echem (...). Fakt, że prasa i ludzie się interesują procesem nie może mieć żadnego wpływu na treść orzeczenia w sprawie, a tym bardziej na wysokość kar - przyznał podczas mowy końcowej Reichelt.

 

Kara zasadna, a sprawca - recydywistą

 

- Oskarżenie dotyczyło kradzieży trzech aut z włamaniem trzech samochodów, a nie dotyczyła zaboru trumien ze zwłokami. Tego rodzaju przestępstwa zagrożone są karą pozbawienia wolności od roku do 10 lat. Jeśli sprawca działa w warunkach recydywy, a taka okoliczność miała miejsce, to sąd może wymierzyć karę górnej granicy zwiększonej o połowę - powiedziała sędzia Maciejewska-Papież. Wyrok jest prawomocny.

 

Ukyrwał się prawie 2 lata

 

Do kradzieży trzech mercedesów, w tym jednego z 12 trumnami ze zwłokami doszło w październiku 2012 r. w Hoppegarten pod Berlinem. Trumny miały trafić do krematorium w Miśni. Po tygodniu odnaleziono auto, którym transportowano zwłoki, a następnie w lesie w okolicy Królikowa (Wielkopolskie) trumny ze zwłokami. Trumny odtransportowano do Niemiec. Wcześniej przeprowadzone oględziny zwłok potwierdziły, że ciała nie zostały zbezczeszczone.

 

Ukrywający się przed wymiarem sprawiedliwości Tomasz S. zmienił wygląd, posługiwał się też fałszywymi dokumentami. W czerwcu 2014 roku został zatrzymany w Szwecji dzięki przekazanym szwedzkiej policji informacjom o jego aktualnym wyglądzie. Po przekazaniu stronie polskiej trafił do aresztu. Sąd zdecydował w środę, że Tomasz S. będzie nadal tymczasowo aresztowany i przedłużył mu areszt do 28 września.

 

W 2013 r. sąd skazał za kradzież w Hoppegarten czterech innych mężczyzn na kary od 11 miesięcy do czterech lat więzienia. W jednym przypadku sąd uwzględnił wniosek winnego o wymierzenie kary bez przeprowadzania rozprawy.

 

PAP