Z raportu Federacji Polskich Banków Żywności "Nie marnuj jedzenia 2015" wynika, że w polskich domach rocznie marnuje się blisko 2 mln ton żywności. Można by tym  nakarmić 2 mln osób. Najwięcej wyrzuca się pieczywa, owoców, wędlin, warzyw oraz jogurtów. Poza tym do marnotrawstwa żywności, według raportu, przyznaje się 60 proc. Polaków w wieku 18-75 lat.

 

Moda z Niemiec

 

Między innymi dlatego w Warszawie zrodziła się doskonale znana np. w Niemczech inicjatywa foodsharingu. Chodzi o to, by ludziom, u których jedzenie się marnuje dać możliwość podzielenia się nim.

 

W stolicy mają pojawić się specjalnie oznakowane lodówki i regały, czyli miejsca, w których nieprzeterminowane produkty można będzie zostawić i tym samym poczęstować kogoś, kto akurat jest głodny.

 

Pierwszy taki punkt pojawi się za kilka dni przy ul. Stawki w Warszawie, na wydziale psychologii UW. Ale inicjatorzy akcji chcą, by takich miejsc w stolicy było więcej, między innymi na kampusach akademickich, w okolicach klubokawiarni, na dworcach, osiedlach, ale też przy siedzibach korporacji.

 

Zapewniają, że jedzenie będzie odpowiednio opisane i zabezpieczone, dlatego każdy, kto sięgnie po coś dobrego z lodówki raczej nie powinien mieć powodów do obaw przed np. zatruciem.

 

 

 

"Ludzie odkurzacze" mile widziani

 

Na pytania, czy będzie można do punktu foodshering przyjść i codziennie za darmo się żywić, twórcy Jadłodzielni odpowiadają, że "ludzie odkurzacze też są bardzo potrzebni, żeby jedzenie się nie marnowało". - Niech się nikt nie krępuje brać z lodówy jedzenia - przekonują.

 

polsatnews.pl