Do zdarzenia doszło w jednym z białostoskich liceów. Maturę miał pisać 22-letni mężczyzna. Uznał on jednak, że nie jest do niej dostatecznie przygotowany i na egzamin wysłał swojego młodszego o 2 lata brata.

 

Młody mężyczna przyszedł na egzamin, okazał dowód osobisty brata i podpisał się za niego na liście obecności. Jednak, gdy był już gotowy do pisania matury nauczyciele z komisji egzaminacyjnej rozpoznali, że nie jest on osobą za którą się podaje. Natychmiast poinformowali o tym dyrekcję szkoły. Tuż przed przyjazdem policji mężczyzna uciekł.

 

W czasie gdy policjanci byli na miejscu do szkoły przyszedł "właściwy" brat, który przeprosił za całe zdarzenie i chciał podejść do egzaminu. Tłumaczył się, że obawiał się, że matury nie zda.

 

Obaj mężczyźni trafili na komisariat, gdzie usłyszeli zarzuty. 20-latek usłyszał dwa: posłużenia się cudzym dokumentem oraz fałszowania dokumentu, a jego starszy brat pomocnictwa w dokonaniu czynu zabronionego. Teraz o ich dalszym losie zadecyduje się sąd.

polsatnews.pl