Tylko w ostatnich dwóch tygodniach było co najmniej siedem przypadków, w których roczne, 2- lub 3-letnie dzieci postrzeliły siebie lub kogoś bliskiego.

 

20 kwietnia w stanie Indiana 2-letni chłopiec znalazł pistolet, który jego matka zostawiła w torebce na kuchennym blacie i śmiertelnie postrzelił się. Następnego dnia w Kansas City w stanie Missouri roczna dziewczynka zastrzeliła się z pistoletu ojca, gdy ten spał.

 

22 kwietnia trzylatek z Natchitoches w Luizjanie śmiertelnie się postrzelił. Cztery dni później tak samo zginął jego równolatek z Dallas. 27 kwietnia doszło do tragedii w Milwaukee. Tego samego dnia trzylatek z Grout Township, w stanie Michigan, postrzelił się w ramię. Na szczęście przeżył.

 

Sporo szczęścia miała także trzylatka z miasta Augusta w Georgii, która czekała w samochodzie na swoich rodziców. Dziewczynka postrzeliła się w ramię.

 

Przerażające statystyki

 

Z analizy przeprowadzonej przez dziennikarzy "Washington Post" wynika, że w 2015 roku maluchy znajdowały broń i strzelały z niej średnio raz w tygodniu. W tym roku tak tragicznych przypadków jest więcej.

 

Najczęściej dzieci śmiertelnie ranią same siebie, tak stało się 18 razy w tym roku. Dziewięcioro maluchów w wyniku rań zmarło.

 

W pięciu przypadkach ofiarami dzieci stawali się ich bliscy.

 

Bajki, których bohaterowie mają broń

 

Grupa postulująca zaostrzenie kontroli związanych z wydawaniem pozwoleń na broń, Everytown for Gun Safety, twierdzi, że wie o co najmniej 77 przypadkach, kiedy dziecko bądź nastolatek poniżej 18. roku życia, przypadkowo kogoś zastrzeliło.

 

Problem jest poważny, tym bardziej, że w Stanach Zjednoczonych działają także organizacje propagujące broń palną, wśród nich Stowarzyszenie posiadaczy broni w USA (NRA), które promuje korzystanie z broni właśnie u dzieci, publikując nowe wersje bajek, w których bohaterowie odstraszają czarne charaktery za pomocą broni.

 

Washington Post