Sevilla, której piłkarzem jest Grzegorz Krychowiak, ma okazję po raz trzeci z rzędu zdobyć to trofeum. Sezon rozpoczynała w Lidze Mistrzów, ale w fazie grupowej zajęła trzecie miejsce i trafiła do 1/16 finału mniej prestiżowego europejskiego pucharu.

 

- Nie tracimy apetytu. Jesteśmy o krok od finału i z całych sił postaramy się do niego awansować. Zawsze w tak ważnych meczach nasz stadion wypełnia się po brzegi. Bardzo potrzebujemy tego 12. zawodnika - powiedział strzelec jednego z goli we Lwowie Vitolo.

 

Zaliczka z pierwszego meczu

 

Andaluzyjczykom do awansu wystarczy remis 0:0 lub 1:1 lub każde zwycięstwo. Szachtar jest zatem w nieco mniej sprzyjającej sytuacji, ale nie jest bez szans. Pokazał to szczególnie w pierwszej połowie, kiedy w ciągu kilkunastu minut zdobył dwie bramki, doprowadzając do wyniku 2:1, i zupełnie zdominował rywala. Po przerwie jednak nie był już tak groźny.

 

- Bez cienia wątpliwości będzie to najważniejszy mecz w mojej karierze. Możemy rozerwać defensywę Sevilli tak samo, jak w pierwszej połowie tydzień temu. Trzeba było być bardziej konsekwentnym i zakończyć większą liczbę kontrataków bramkami - przyznał argentyński napastnik gości Facundo Fereyra.

 

Odrabianie strat w Liverpoolu

 

O drugie miejsce w finale zagrają Liverpool i Villarreal. Zespół z Anglii wydawał się faworytem tego dwumeczu, ale przed tygodniem stracił bramkę w doliczonym czasie drugiej połowy. Teraz musi odrabiać straty.

 

Podopieczni Niemca Juergena Kloppa pokazali jednak w poprzedniej rundzie z Borussią Dortmund, że potrafią to robić jak mało kto. Przegrywali już u siebie 0:2 i 1:3, by ostatecznie wygrać 4:3 i "wydrzeć" wiceliderom niemieckiej ekstraklasy awans do półfinału.

 

- Wszystko jest jeszcze możliwe. Musimy zachować spokój i skupić się na naszych zadaniach. Kiedy wspierają nas nasi kibice, jest dużo łatwiej - podkreślił belgijski bramkarz "The Reds" Simon Mignolet.

 

Villarreal gra w półfinale europejskich rozgrywek po raz trzeci - dotychczas bez sukcesu. W sezonie 2005/06 miejsca w finale Ligi Mistrzów pozbawił go Arsenal Londyn, natomiast pięć lat później drużyna ze wschodniej Hiszpanii musiała uznać wyższość FC Porto w LE.

 

- Jeden gol da nam naprawdę dużo. To jasne, że musimy się też bronić, ale jesteśmy przygotowani na Anfield. Wygramy! - zapewnił kapitan Villarreal Argentyńczyk Mateo Musacchio.

 

Oba spotkania rozpoczną się o godzinie 21.05. Finał - 18 maja w Bazylei.

 

PAP