W środę prezydent, zasięgnąwszy opinii premier Beaty Szydło, której kontrasygnata jest potrzebna przy nominacji, i po konsultacji z szefem MON Antonim Macierewiczem, wręczył gen. Gocułowi nominację na następną kadencję.


- Myślę, że świadczy to o bardzo pragmatycznym podejściu, dlatego, że moment jest dosyć szczególny w siłach zbrojnych i w ogóle w Polsce - wiąże się to zwłaszcza ze szczytem NATO. Tu jest potrzebna ciągłość. Myślę, że zachowanie ciągłości prowadzenia najważniejszych spraw w wojsku było głównym czynnikiem - powiedział gen. prof. Stanisław Koziej z Fundacji Pułaskiego, były szef BBN.


Do najważniejszych zadań, przed jakimi stoi Gocuł, Koziej zaliczył przede wszystkim program rozwoju sił zbrojnych na lata 2017-26. - Jest tu poważna robota do zrobienia, bo główne kierunki rozwoju SZ zostały przyjęte jeszcze przez poprzedniego prezydenta pod koniec jego kadencji. Zmienił się minister obrony narodowej, MON zapewne będzie chciało nieco skorygować priorytety, więc Sztab Generalny ma główną rolę w przygotowaniu projektu tego programu - dodał Koziej.


Ćwiczenia pod kryptonimem Kraj


Wskazał także na konieczność dostosowania obronnych planów operacyjnych do polityczno-strategicznej dyrektywy obronnej i - co za tym idzie - przygotowania i przeprowadzenia ćwiczenia pod kryptonimem Kraj, które sprawdzi zgranie nie tylko wojska, ale wszystkich struktur państwa odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.


Koziej zauważył, że nowy szef SGWP powinien zaproponować plan tego ćwiczenia nie tylko ministrowi, ale również premierowi i prezydentowi.


Były szef BBN, który opowiadał się za zmianami, jakie wprowadził obecnie obowiązujący system dowodzenia i kierowania armią, zwrócił uwagę, że minister obrony ma plan skorygowania tej struktury. - Sam jestem ciekaw, w jakim kierunku te prace pójdą. Myślę, że jak wszystko, tak samo i system dowodzenia wymaga doskonalenia, korekty relacji między poszczególnymi organami dowodzenia, doprecyzowania zasad ich kompetencji i współdziałania. Sam widzę, że nie wszystkie rozwiązania zostały optymalnie wdrożone - powiedział.


"Niepokojące sygnały"


Ocenił zarazem, że „gdyby to miało być radykalne odwrócenie tej reformy, to byłoby niedobrze”. - Trochę niepokoją mnie sygnały, że są plany przywrócenia funkcji dowódczych szefowi Sztabu Generalnego i uczynienie z niego dowódcy całych sił zbrojnych. To byłby bardzo niedobry kierunek, oznaczałoby to osłabienie podstawowej funkcji doradczej dla najwyższych organów politycznych państwa - ministra, premiera i prezydenta. Ktoś, kto jest dowódcą i jednocześnie ma doradzać w sprawach, za które odpowiada, nie może dobrze wypełniać tej roli - powiedział Koziej.


Dodał, że w toczonej w USA dyskusji nad doskonaleniem systemu dowodzenia „bardzo wyraźnie podkreśla się, że przewodniczący Kolegium Połączonych szefów Sztabów nie może mieć żadnych funkcji dowódczych właśnie ze względu na zapewnienie optymalnych możliwości doradzania sekretarzowi obrony i prezydentowi”.


"Sztab Generalny powinien korygować pomysły dot. obrony terytorialnej"


Za kolejne bardzo ważne zadanie dla wojska Koziej uznał prace nad rozbudową i wydzieleniem jako osobnego rodzaju sił zbrojnych obrony terytorialnej. - Tu Sztab Generalny musi mieć najwięcej do powiedzenia. Nie jest dobrze, że za przygotowanie programu wojsk obrony terytorialnej odpowiada pełnomocnik ministra obrony ulokowany poza Sztabem Generalnym bo to SGWP ma najlepsze wiadomości związane z planami na czas wojny, na kiedy wojska OT powinny otrzymywać zadania - ocenił.


- Spodziewałbym się, że punkt ciężkości tworzenia obrony terytorialnej zostanie przeniesiony do Sztabu Generalnego, który jest najwłaściwszym organem, bo to jednak strategiczna decyzja - dodał.


Zdaniem Kozieja „niektóre pomysły dotyczące OT są wątpliwe, Sztab Generalny powinien je korygować jako strażnik właściwej relacji między strukturą wojska i zadaniami na czas wojny”.


"Punkt przełomowy"


W opinii analityka ośrodka Polityka Insight Marka Świerczyńskiego nominacja Gocuła na drugą kadencję „to sygnał stabilności zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi i ich kierownictwa, wysłany również do świata zewnętrznego”.


- To pierwsza druga kadencja szefa Sztabu Generalnego w Polsce. Mamy do czynienia z punktem przełomowym, być może także z zapoczątkowaniem nowej tradycji dwukadencyjności szefa SGWP, co dawałoby szansę na realizację bardziej długofalowych wizji rozwoju sił zbrojnych, reform wprowadzanych czy to w strukturze dowodzenia, czy w strukturze organizacyjnej - powiedział Świerczyński.


"Stawiamy na stabilność"


Zwrócił uwagę, że prezydent Duda mianując Gocuła podkreślał rolę dyplomacji wojskowej. - Z tego, co słychać za granicą, generał Gocuł jest niezwykle ceniony jako partner swoich odpowiedników - szefów obrony krajów sojuszu północnoatlantyckiego i nie tylko, i należy chyba to odczytywać w ten sposób, że Polska chciała pokazać, iż mimo wydarzeń na scenie krajowej, różnie ocenianych przez zagranicę, jeśli chodzi o siły zbrojne, stawiamy na stabilność - powiedział.


Świerczyński przypomniał, że gen. Gocuł „przyszedł w niezwykle dynamicznym momencie - kiedy przygotowywano zmiany w systemie dowodzenia siłami zbrojnymi i plan modernizacji technicznej, w którym Sztab Generalny odgrywał kluczową rolę.


- To on wyznaczał tzw. wymagania wojskowe na uzbrojenie i sprzęt. Teraz stoją przed nim podobne wyzwania, prezydent jasno zasugerował, a minister Antoni Macierewicz mówi o tym otwarcie od wielu miesięcy, że będzie reforma tej reformy dowodzenia, być może w kierunku jej uproszczenia, być może spłaszczenia, w każdym razie kompetencje dowódcze mają powrócić do Sztabu Generalnego - powiedział Świerczyński.


- Ma być też korekta planu modernizacji technicznej, w której Sztab Generalny powinien odegrać znaczącą rolę, zwłaszcza, że generał Gocuł wielokrotnie podkreślał, że trzyma się właśnie wymagań wojskowych i nie pozwoli na to, by kto inny niż siły zbrojne kształtował zakupy uzbrojenia. Zobaczymy, jak to będzie, bo w tej chwili przemysł zbrojeniowy bardzo urósł w siłę, jeśli chodzi o kształtowanie postulatów dotyczących polityki zbrojeniowej - dodał ekspert.