- To jest największa ewakuacja przed pożarem w historii prowincji - powiedziała premier Alberty Rachel Notley.

 

Pożar, który wykryto 1 maja na południowy zachód od Fort McMurray, opanował już obszar 2650 hektarów, jednak według władz nie zbliżył się do rejonów skąd wydobywana jest ropa naftowa. Alberta jest głównym kanadyjskim producentem ropy pozyskiwanej z roponośnych iłów.

 

Pożar zmusił do ewakuacji śródmieścia Fort McMurray oraz mieszkańców wszystkich osiedli na południe od miasta, znajdujących się na wybrzeżach rzek Clearwater i Athabasca. Odwołano większość lotów z lokalnego lotniska.

 

 

We wtorek po południu, czasu lokalnego, płomienie zablokowały autostradę nr 63, główną drogę wyjazdową z miasta na południe. Władze zaleciły mieszkańcom ewakuację na północ w kierunku osad pracowników zatrudnionych przy wydobywaniu ropy.

 

Telewizja CTV przekazała zdjęcia płomieni i gęstego dymu spowijającego miasto oraz sznury samochodów wyjeżdżających z zagrożonych rejonów.

 

Do walki z żywiołem skierowano 9 samolotów, 12 helikopterów gaśniczych oraz ponad 100 strażaków.

 

Jest to już drugi pożar w tym rejonie w okresie niespełna roku. W maju ubiegłego roku żywioł zmusił do ewakuacji kilkuset pracowników przemysłu naftowego, co spowodowało krajowy spadek wydobycia tego surowca o 9 proc.

 

PAP