Szef resortu obrony Rosji Siergiej Szojgu zapowiedział w środę rozlokowanie na rubieżach trzech nowych dywizji "w celu przeciwstawienia się umacnianiu się u granic Rosji sił NATO".


Szef Pentagonu potwierdził w poniedziałek, że NATO rozważa możliwość rozmieszczenia w Polsce i krajach bałtyckich czterech rotacyjnych batalionów. - To jest jedna z opcji, o których rozmawiamy - powiedział Ash Carter, który w poniedziałek rozpoczął trzydniową wizytę w Niemczech.


W ubiegłym tygodniu dziennik "Wall Street Journal" poinformował, że zachodni członkowie Sojuszu Północnoatlantyckiego przygotowują cztery bataliony - około 4 tys. żołnierzy, którzy będą stacjonować w Polsce i krajach bałtyckich w ramach wzmocnienia przez NATO wschodniej granicy Sojuszu z Rosją.


Wzmocnienia zgodne z Aktem Stanowiącym


Według Kielina na razie nie można jeszcze mówić "o naruszeniu Aktu Stanowiącego NATO-Rosja", zwłaszcza że, jak zaznaczył, "sami NATO-wcy zapewniają, że nie mają zamiaru go naruszać". Ale jednocześnie zdaniem przedstawiciela rosyjskiego MSZ takie posunięcie "jest niezgodne ze zobowiązaniem do powściągliwości, które przyjęło NATO w Akcie Stanowiącym".


Zachód podkreśla, że planowane wzmocnienie wojsk na wschodniej flance Sojuszu jest całkowicie zgodne z Aktem Stanowiącym NATO-Rosja z 1997 roku.


"Impas w sferze bezpieczeństwa"


Po niedawnym, pierwszym od 2014 roku posiedzeniu Rady NATO-Rosja na szczeblu ambasadorów szefowie resortów dyplomacji i obrony Rosji, Siergiej Ławrow i Siergiej Szojgu, skrytykowali działania NATO w Europie Wschodniej, oceniając, że posiedzenie Rady "nie dodało optymizmu", a w sferze bezpieczeństwa europejskiego nastąpił impas.


Po aneksji Krymu przez Rosję i rozpoczęciu działań militarnych na wschodzie Ukrainy w 2014 roku NATO zawiesiło cywilną i wojskową współpracę z Moskwą. Kontakty w ramach Rady NATO-Rosja zostały ograniczone do szczebla ambasadorów. Od wybuchu konfliktu ukraińskiego odbyły się dwa spotkania z udziałem ambasadorów - w marcu i czerwcu 2014 roku.

 

PAP