Jednym z największych znaków zapytania w dniach poprzedzających mecz w Madrycie była kwestia występu Cristiano Ronaldo. Najlepszy strzelec LM w tym sezonie (16 goli) z powodu kontuzji nie zagrał w Manchesterze, ale na rewanż zdążył się wykurować. Zabrakło za to Francuza Karima Benzemy i Brazylijczyka Casemiro.

 

Angielski zespół musiał radzić sobie bez jednego ze swoich liderów - Davida Silvy (Hiszpan doznał kontuzji w pierwszym meczu tych drużyn - red.). Na dodatek już w 10. minucie boisko z powodu urazu musiał opuścić doświadczony belgijski obrońca Vincent Kompany.

 

Bale wciąż bez trafienia

 

Kolejny cios spotkał "The Citizens" dziesięć minut później. Mocnym strzałem z ostrego kąta popisał się wówczas Gareth Bale, piłka odbiła się jeszcze od Fernando i wpadła do siatki. Początkowo bramkę uznano Walijczykowi, ale później wiele źródeł - na czele z oficjalną stroną UEFA - zaliczyło ją jako samobójcze trafienie Brazylijczyka. Tym samym Bale wciąż pozostaje bez trafienia w obecnych rozgrywkach Ligi Mistrzów.

 

W 36. minucie piłka po raz drugi znalazła się w bramce gości (po zamieszaniu "wepchnął" ją tam Sergio Ramos), jednak sędzia nie uznał gola z powodu spalonego. Tuż przed przerwą groźnie na bramkę Realu strzelił Fernandinho - piłka po strzale Brazylijczyka odbiła się od zewnętrznej części słupka.

 

Manchester bezradny po zmianie stron

 

To była najciekawsza akcja Manchesteru City w tym spotkaniu. W drugiej połowie stroną zdecydowanie przeważającą był Real. Gospodarzom brakowało jedynie skuteczności.

 

W 52. minucie sytuacji sam na sam nie wykorzystał Chorwat Luka Modric. Chwilę później bramkarz City Joe Hart znów pokazał swoje umiejętności, tym razem po strzale Ronaldo, a w 63. minucie gości uratowała poprzeczka po uderzeniu Bale'a.

 

Goście nie stwarzali tak groźnych sytuacji. Blisko zdobycia bramki byli dopiero w 88. minucie, gdy Argentyńczyk Sergio Aguero kopnął z dystansu tuż nad poprzeczką.

 

Szansa na wielki rewanż

 

W mediolańskim finale 28 maja "Królewscy" staną przed szansą wywalczenia 11. tytułu najlepszej drużyny Europy. Dla Atletico będzie to z kolei okazja do rewanżu za dramatyczny finał sprzed dwóch lat, w którym "Los Colchoneros" stracili prowadzenie w 93. minucie gry po golu Sergio Ramosa.

 

Podopieczni Diego Simeone ostatecznie przegrali ten mecz po dogrywce 1:4.

 

PAP