Na freski w  kościele przy Klasztorze Sióstr Mniszek Klarysek od Wiecznej Adoracji natrafili studenci Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie podczas praktyk. Siostry chciały wymienić w kościele starą instalację elektryczną. Gdy zrobiono próbne odwierty, pod starymi tynkami ukazały się malowidła. 

 

Przedstawiają m.in. świętą rodzinę, anioły i zdobione kwiaty, a pochodzą z końca XVII wieku. Prawdopodobnie pokryty jest nimi cały kościół. Powstawały w różnych etapach jego rozbudowy.

 

Wyjątkowe, bo oryginalne

 

Niewykluczone, że autorem fresków Karol Dankwart, pochodzący ze Szwecji artysta, który na przełomie XVII i XVIII wieku tworzył w Polsce i na Śląsku.

 

Jest twórcą wyjątkowo pięknej realizacji w kościele św. Anny w Krakowie, dekoracji freskowej w bazylice na Jasnej Górze oraz kościoła farnego w Poznaniu. Na Śląsku przetrwały jego realizacje w Nysie, Otmuchowie, Henrykowie oraz samym Kłodzku w kościele ojców Jezuitów. Jego twórczość docenili także jezuci z Moraw.

 

Ale wszystkie te malowidła były wielokrotnie konserwowane, np. na Jasnej Górze, gdzie ich pierwotna, oryginalna forma malarska została w ten sposób zmieniona lub rekonstruowane (Poznań).


- Niezwykłą wartością odkrycia w Kłodzku jest możliwość zobaczenia oryginalnych fresków z końca XVII wieku oraz dogłębnej możliwości poznania warsztatu ich twórcy. To jeden z najbardziej wybitnych malarzy okresu baroku, który zyskał międzynarodową sławę - powiedział prof. Andrzej Kozieł z Uniwersytetu Wrocławskiego.

 

Pusta kasa mniszek 

 

Freski wymagają renowacji, a siostry nie mają na nią pieniędzy. Z trudem pokrywają bieżące opłaty. Rozpoczęły więc zbiórkę datków. Ponad 20 mieszkańców Kłodzka i kilku fascynatów z innych miejscowości - m.in. z Wałbrzycha i Wrocławia - sfinansowało rozpoczęcie renowacji ściennych obrazów w kościelnej kaplicy św. Antoniego.


Znaleziono w niej fragment pilastra (pogrubienie ściany w formie płaskiego filara) na ścianie wschodniej, malowidło wykonane w 1765 r. Natomiast na zachodniej ścianie arkady w kaplicy odnaleziono zachowane pierwotne malowidło wykonane także w 1765 r. oraz pozostałości wcześniejszej dekoracji malarskiej, prawdopodobnie z ok. 1697 r.

 

Odkrycie jest wyjątkowe także w powodu faktu, iż freski nie były poddane konserwacji. W dużej części pozostały więc bez zmian od czasu, gdy je namalowano, bo później pokryto je tynkiem, co zabezpieczyło malowidła na długie lata.

 

Życzliwość bardzo cenna

 

Rozpoczęcie prac renowacyjnych i badań wykonywanych przez ekspertów z krakowskiej ASP pochłonęło w pierwszym etapie ok. 150 tys. zł.

 
- Na tyle szacujemy wykonane prace - powiedziała polsatnews.pl Henryka Szczepanowska, która jest koordynatorką grupy kłodzkich zapaleńców. - Pokryliśmy koszty pobytu specjalistów z krakowskiej ASP, wyżywienie, noclegi. Rozwiązaliśmy problem kosztownego ustawienia rusztowań - wylicza Szczepanowska, dodając, że pomogły miejscowe firmy. Jak podkreśla, konserwatorzy z ASP nie

wzięli żadnego wynagrodzenia.
 
Przyznaje, że początki prac, które zainicjowali przed rokiem, były trudne. - Teraz, gdy już wiadomo z jak cennym odkryciem mamy do czynienia, jest  nieco łatwiej - mówi Szczepanowska. I dodaje, że opinii publicznej udało się pokazać, iż freski są niezwykle cenne i wymagają niezbędnych operacji, by je uratować. 

 

Brakuje co najmniej 350 tys. zł

 
Na dokończenie remontu i konserwacji w kaplicy św. Barbary i św. Antoniego potrzeba co najmniej 350 tys. zł. 
 
- Nie poddamy się - zapewnia Szczepanowska. - Nawet jeśli prace miałyby trwać nie dwa, a 7 lat, to wcześniej czy później uratujemy te obrazy.
 

Na razie rozpoczęto zbiórkę za pośrednictwem strony internetowej, na której można zapoznać się z postępem prac renowatorskich, ale także z historią samych fresków. 
 

polsatnews.pl